IV Ka 819/25 - wyrok Sąd Okręgowy w Bydgoszczy z 2025-12-04
Sygn. akt IV Ka 819/25
WYROK
W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ
Dnia 4 grudnia 2025 r.
Sąd Okręgowy w Bydgoszczy IV Wydział Karny Odwoławczy w składzie:
Przewodniczący: sędzia Sądu Okręgowego Krzysztof Dadełło
Sędziowie: Sądu Okręgowego Stefan Pietrzak
Sądu Okręgowego M. S. (1)
Protokolant: stażysta Małgorzata Jaskólska
przy udziale R. B. - prokuratora Prokuratury Okręgowej w Bydgoszczy
i P. T. – z upoważnienia Naczelnika (...)Skarbowego w S.
po rozpoznaniu dniach 30 października 2025r. i 2 grudnia 2025 r.
sprawy: B.W. s. W. i A. ur. (…) w B.
oskarżonego z art. 107 § 3 kks przy zast. art. 107 § 1 kks w zw z art. 9 § 3 kks przy zast. art. 37 § 1 pkt. 2 kks,
J.K.K. s. K. i (...). ur. (…) w K.
oskarżonego z art. 107 § 3 kks przy zast. art. 107 § 1 kks w zw z art. 9 § 1 kks w zw. z art. 18 § 3 kks
Ł.W. s. H. i M. ur. (…) w K.
oskarżonego z art. 107 § 3 kks przy zast. art. 107 § 1 kks w zw z art. 9 § 1 kks w zw. z art. 18 § 3 kks
na skutek apelacji wniesionej przez oskarżyciela publicznego i obrońcę oskarżonego B.W.
od wyroku Sądu Rejonowego w B.
z dnia 27 maja 2025 r. sygn. akt IX K 174/21
1. utrzymuje w mocy zaskarżony wyrok;
2. wymierza oskarżonemu B.W. opłatę w wysokości 4000,00 (cztery tysiące) złotych za II instancję i obciąża go wydatkami poniesionymi przez Skarb Państwa w postępowaniu odwoławczym w kwocie 26,67 (dwadzieścia sześć i 67/100) złotych, natomiast kosztami procesu za postępowanie odwoławcze w częściach dotyczących oskarżonych J.K.K. i Ł.W.W. obciąża Skarb Państwa.
UZASADNIENIE |
|||
|
Formularz UK 2 |
Sygnatura akt |
IV Ka 819/25 |
|
|
Załącznik dołącza się w każdym przypadku. Podać liczbę załączników: |
2 |
||
|
CZĘŚĆ WSTĘPNA |
|||
|
1.1. Oznaczenie wyroku sądu pierwszej instancji |
|
Wyrok Sądu Rejonowego w B. z dnia 27 maja 2025 roku w sprawie o sygnaturze akt IX K 174/21 wobec B. W., J. K. K. i Ł. W. W. |
|
1.2. Podmiot wnoszący apelację |
|
☒ oskarżyciel publiczny albo prokurator w sprawie o wydanie wyroku łącznego |
|
☐ oskarżyciel posiłkowy |
|
☐ oskarżyciel prywatny |
|
☒ obrońca |
|
☐ oskarżony albo skazany w sprawie o wydanie wyroku łącznego |
|
☐ inny |
|
1.3. Granice zaskarżenia |
|
1.1.1. Kierunek i zakres zaskarżenia |
||||
|
☒ na korzyść ☒ na niekorzyść |
☒ w całości |
|||
|
☐ w części |
☐ |
co do winy |
||
|
☐ |
co do kary |
|||
|
☐ |
co do środka karnego lub innego rozstrzygnięcia albo ustalenia |
|||
|
1.1.2. Podniesione zarzuty |
||||
|
Zaznaczyć zarzuty wskazane przez strony w apelacji |
||||
|
☒ |
art. 438 pkt 1 k.p.k. – obraza przepisów prawa materialnego w zakresie kwalifikacji prawnej czynu przypisanego oskarżonemu |
|||
|
☐ |
art. 438 pkt 1a k.p.k. – obraza przepisów prawa materialnego w innym wypadku niż wskazany |
|||
|
☒ |
art. 438 pkt 2 k.p.k. – obraza przepisów postępowania, jeżeli mogła ona mieć wpływ na treść orzeczenia |
|||
|
☒ |
art. 438 pkt 3 k.p.k.
– błąd w ustaleniach faktycznych przyjętych za podstawę orzeczenia, |
|||
|
☒ |
art. 438 pkt 4 k.p.k. – rażąca niewspółmierność kary, środka karnego, nawiązki lub niesłusznego zastosowania albo niezastosowania środka zabezpieczającego, przepadku lub innego środka |
|||
|
☐ |
||||
|
☐ |
brak zarzutów |
|||
|
1.4. Wnioski |
|
☒ |
uchylenie |
☒ |
zmiana |
|
Ustalenie faktów w związku z dowodami |
|
1.5. Ustalenie faktów |
|
1.1.3. Fakty uznane za udowodnione |
||||
|
Lp. |
Oskarżony |
Fakt oraz czyn, do którego fakt się odnosi |
Dowód |
Numer karty |
|
2.1.1.1. |
||||
|
1.1.4. Fakty uznane za nieudowodnione |
||||
|
Lp. |
Oskarżony |
Fakt oraz czyn, do którego fakt się odnosi |
Dowód |
Numer karty |
|
2.1.2.1. |
||||
|
1.6. Ocena dowodów |
|
1.1.5. Dowody będące podstawą ustalenia faktów |
||
|
Lp. faktu z pkt 2.1.1 |
Dowód |
Zwięźle o powodach uznania dowodu |
|
1.1.6.
Dowody nieuwzględnione przy ustaleniu faktów |
||
|
Lp. faktu z pkt 2.1.1 albo 2.1.2 |
Dowód |
Zwięźle o powodach nieuwzględnienia dowodu |
|
STANOWISKO SĄDU ODWOŁAWCZEGO WOBEC ZGŁOSZONYCH ZARZUTÓW i wniosków |
||
|
Lp. |
Zarzut |
|
|
3.1. |
Apelacja obrońcy oskarżonego B. W.: I. Zarzut obrazy prawa materialnego polega na błędnym przyjęciu przez Sąd I instancji, że zatrzymane w sprawie urządzenia stanowią automaty do gier w rozumieniu ustawy o grach hazardowych i art. 107 § 1 k.k.s., mimo że ustalone w sprawie zasady działania tych urządzeń jednoznacznie wskazują, iż działalność prowadzona była w istocie dostarczaniem platformy oferującej pochodne instrumenty finansowe przez dostawcę działającego pod marką C. Mechanizm funkcjonowania tej platformy odpowiada konstrukcji instrumentów pochodnych, w szczególności opcji, co zgodnie z art. 19 ust. 2 ustawy o obrocie instrumentami finansowymi, art. 7a Prawa bankowego oraz art. 2 ustawy o grach hazardowych wyklucza uznanie takiej działalności za prowadzenie lub urządzanie gier na automatach. Działanie zakwalifikowane przez Sąd I instancji jako hazardowe pozostaje ponadto w sprzeczności z regulacjami prawa unijnego, w tym dyrektywą Parlamentu Europejskiego i Rady 2014/65/UE ( (...)), która w załączniku I sekcja C pkt 4 zalicza opcje oraz inne instrumenty pochodne do kategorii instrumentów finansowych podlegających nadzorowi rynku inwestycyjnego, a nie przepisom o grach hazardowych. Stanowisko to potwierdza odpowiedź Komisji Europejskiej z dnia 17 lutego 2017 r. na interpelację E- (...), w której stwierdzono, że świadczenie usług inwestycyjnych w zakresie instrumentów pochodnych podlega dyrektywie (...), a nie regulacjom hazardowym. Zignorowanie powyższych przepisów i ukształtowanych na ich tle standardów doprowadziło do wadliwej kwalifikacji działalności jako hazardowej, podczas gdy jej istota wskazuje na czynności dotyczące instrumentów finansowych, pozostających całkowicie poza zakresem zastosowania ustawy o grach hazardowych. II. Zarzut błędu w ustaleniach faktycznych polegający na tym, że Sąd I instancji – mimo przeprowadzenia obszernego postępowania dowodowego oraz dopuszczenia opinii biegłego z zakresu instrumentów finansowych i opinii biegłego z dziedziny informatyki – błędnie ustalił, iż urządzenia eksploatowane w działalności oskarżonego pozwalały na prowadzenie gier na automatach, podczas gdy materiał dowodowy jednoznacznie wskazywał na inwestycyjny, a nie hazardowy charakter działalności. Opinie biegłych M. T. oraz S. R. wykazały prawidłową konstrukcję kontraktów opcyjnych oraz rynkowy charakter danych wykorzystywanych przez platformę C. Sąd jednak całkowicie pominął te okoliczności, nie wskazując żadnych uchybień, sprzeczności ani wad opinii, ograniczając się jedynie do stwierdzenia, że opinie te „nie mają znaczenia dla ustalenia faktów”, i opierając rozstrzygnięcie wyłącznie na opinii biegłego K. Sąd oparł swoje ustalenia na przesłankach niemających znaczenia dla określenia charakteru prawnego instrumentu finansowego, takich jak wygląd urządzeń, szata graficzna wizualizacji, przewidywalność wahań rynkowych, stopień skomplikowania wzoru służącego do wyliczania U. I., brak umowy pisemnej czy rzekoma nieświadomość użytkowników. Argumenty te, jak wynika z opinii biegłego T., pozostają bez jakiegokolwiek związku z oceną, czy dany produkt spełnia kryteria opcji finansowej. Charakter instrumentu pochodnego wyznaczają jego obiektywne cechy – konstrukcja kontraktu, sposób określania świadczeń i rynkowość danych – a nie forma wizualizacji, miejsce korzystania z platformy, preferencje użytkowników czy ich rozumienie działania instrumentu. Sąd, przyjmując kryteria całkowicie irrelewantne, poczynił ustalenia contra legem, sprzeczne z zasadami funkcjonowania rynku instrumentów finansowych. Sąd błędnie zakwestionował również opcyjny charakter produktów oferowanych przez C. z powodu braku formy pisemnej umowy, podczas gdy ani ustawa o obrocie instrumentami finansowymi, ani rozporządzenie 2017/565, ani stanowiska (...) nie przewidują obowiązku zachowania pisemnej formy dla umów zawieranych za pośrednictwem platform inwestycyjnych. Współczesny obrót instrumentami finansowymi odbywa się za pośrednictwem systemów teleinformatycznych, a forma pisemna nie stanowi warunku ważności kontraktu. Przyjęcie przez Sąd odmiennego założenia ponownie prowadziło do ustaleń sprzecznych z obowiązującymi regulacjami. Drugim zasadniczym błędem w ustaleniach faktycznych było przypisanie oskarżonemu sprawstwa czynu, mimo że ustalono, iż to platforma C. – a nie terminale obsługiwane przez B. W. – wymagała oceny z punktu widzenia ewentualnego charakteru hazardowego. Oskarżony nie miał żadnego wpływu na treści generowane na stronie (…), nie zarządzał platformą, nie kształtował zasad działania instrumentów i nie wpływał na rynkowe dane stanowiące podstawę kontraktów. Terminal internetowy stanowił wyłącznie narzędzie dostępu do strony internetowej – identycznie jak każdy komputer czy smartfon z dostępem do Internetu. Sąd błędnie utożsamił terminal z platformą C., pomijając ustalenia wskazujące, że działalność oskarżonego ograniczała się do świadczenia pośrednictwa pieniężnego, a nie do urządzania gier na automatach. Wynikające z powyższych wadliwości błędne ustalenia co do charakteru działalności oraz roli oskarżonego doprowadziły do niezasadnego przypisania B. W. sprawstwa zarzucanego czynu oraz do wymierzenia mu kary nieadekwatnej do ustalonego stanu faktycznego. Prawidłowa ocena materiału dowodowego, obejmująca również pominięte przez Sąd kluczowe ustalenia biegłych, prowadzi do wniosku, że działalność miała charakter inwestycyjny, a nie hazardowy, a rola oskarżonego nie wypełniała znamion czynu przypisanego mu w zaskarżonym wyroku. III. 1. Zarzut obrazy przepisów postępowania polegający na tym, że Sąd I instancji, z naruszeniem art. 7 k.p.k. w zw. z art. 410 k.p.k., dokonał wadliwej oceny materiału dowodowego poprzez pominięcie opinii biegłych M. T. oraz S. R., a także prywatnej opinii dr inż. A. B., mimo że to właśnie te dowody – zgodnie z własnymi ustaleniami Sądu – miały rozstrzygające znaczenie dla określenia, czy platforma C. wykorzystywała rzeczywiste dane rynkowe i czy oferowane za jej pośrednictwem produkty posiadały cechy instrumentów finansowych. Sąd, po niemal dwuipółletnim postępowaniu, którego zasadniczym celem – od chwili dopuszczenia dowodu z opinii biegłego T. – było wyjaśnienie funkcjonowania platformy C. oraz weryfikacja rzetelności danych wykorzystywanych przez tę platformę, ostatecznie nie odniósł się merytorycznie do ustaleń biegłych i uznał ich opinie za nieistotne, nie wskazując żadnych podstaw takiej oceny. Pominięcie tych dowodów było szczególnie rażące, ponieważ opinie biegłych T. i R. wykazały, że platforma C. opierała się na rzeczywistych, rzetelnie pobieranych danych rynkowych, a różnice w kursach, na które powoływał się biegły K., wynikały z naturalnych zjawisk związanych z przesyłem danych finansowych, takich jak częstotliwość aktualizacji kursów czy latencja, które są powszechne w transmisji danych giełdowych. Biegły K., niebędący specjalistą w zakresie instrumentów finansowych, błędnie utożsamił zaobserwowane różnice z fałszowaniem danych, nie formułując alternatywnych hipotez i nie przeprowadzając badań pozwalających na wykluczenie innych przyczyn. Co szczególnie istotne, sam wskazywał wcześniej na konieczność zbadania kodu programistycznego, a mimo to nie wykonał takich badań, podczas gdy biegły R. przeprowadził je w sposób pełny i nie stwierdził jakichkolwiek ingerencji w dane. Sąd I instancji, pomijając merytoryczne ustalenia biegłych, nie wyjaśnił, dlaczego odrzuca wnioski ich badań, mimo że te w sposób bezpośredni podważały opinię biegłego K., na której Sąd ostatecznie się oparł. Co więcej, w równolegle prowadzonych sprawach o identycznym stanie faktycznym, w tym zakończonych uniewinnieniem oskarżonego, opinia biegłego R. została uznana za kluczową i wprost przesądziła o odrzuceniu wniosków biegłego K. R. w podejściu Sądu w niniejszej sprawie, pomimo tożsamości konfiguracji dowodowej, musi budzić uzasadnione wątpliwości co do rzetelności dokonanej oceny. Zignorowanie opinii biegłych T. i R. prowadziło do całkowicie nieprawidłowych ustaleń w zakresie funkcjonowania platformy C., rzetelności danych rynkowych oraz charakteru prawnego oferowanych produktów. Sąd pominął ustalenia, które pozostają fundamentalne dla rozstrzygnięcia sprawy, a ich nieuwzględnienie doprowadziło do błędnej oceny dowodów, naruszając w sposób rażący zasadę swobodnej oceny z art. 7 k.p.k. oraz zasadę opierania wyroku na całokształcie ujawnionych okoliczności z art. 410 k.p.k. 2. Zarzut obrazy art. 7 k.p.k. polegający na dokonaniu przez Sąd I instancji oceny opinii biegłego W. K. w sposób sprzeczny z zasadami logiki, doświadczenia życiowego oraz prawidłowego rozumowania, poprzez uznanie tej opinii za rzetelną, spójną i nadającą się do przyjęcia jako podstawa wyrokowania, mimo że cechowała się licznymi brakami, jednostronnością i niespełnieniem elementarnych wymogów metody naukowej. Sąd przyznał opinii biegłego K. walor wiarygodności, pomijając przy tym nie tylko jej wewnętrzne sprzeczności, lecz również brak kwalifikacji biegłego w zakresie instrumentów finansowych, co wyłączało możliwość prawidłowego przebadania zarówno urządzeń, jak i funkcjonowania platformy C. 3. 4. 5. Zarzut obrazy art. 7 k.p.k. polegający na dokonaniu przez Sąd I instancji dowolnej, sprzecznej z zasadami prawidłowego rozumowania oraz doświadczenia życiowego oceny wyjaśnień oskarżonego B. W., poprzez odmówienie im wiarygodności w zakresie dotyczącym charakteru urządzeń, mimo że wyjaśnienia te były spójne, konsekwentne i pozostawały w pełnej zgodzie z innymi, istotnymi dowodami ujawnionymi w sprawie. Wyjaśnienia oskarżonego korespondowały zarówno z opinią jednostki badawczej G., upoważnionej przez Ministra Finansów do oceny urządzeń, jak i z opiniami biegłej sądowej dr inż. A. B., biegłego S. R. oraz biegłego M. T., a także z dokumentami wydanymi przez właściwe organy krajowe i międzynarodowe. Wszystkie te dowody potwierdzały inwestycyjny, a nie hazardowy charakter platformy C. oraz brak podstaw do uznania, że urządzenia służyły do rozgrywania gier hazardowych. Odmowa przyznania waloru wiarygodności wyjaśnieniom oskarżonego, przy jednoczesnym pominięciu ich zgodności z dowodami o wysokiej wartości poznawczej, stanowiła naruszenie zasady swobodnej oceny dowodów. Sąd, nie wskazując żadnych racjonalnych argumentów podważających wiarygodność wyjaśnień, zastąpił ocenę wszechstronną oceną dowolną, abstrahującą od całokształtu materiału dowodowego. W konsekwencji przyjęto nieprawidłowe ustalenie, jakoby urządzenia – z uwagi na możliwość wyświetlania platformy C. – służyły do prowadzenia gier hazardowych, podczas gdy materiał dowodowy wskazywał na ich wykorzystywanie do obsługi platformy oferującej instrumenty finansowe. 6. IV. Zarzut błędu w ustaleniach faktycznych polegający na nieprawidłowym przyjęciu przez Sąd I instancji, że oskarżony działał umyślnie, mimo że z jego wyjaśnień oraz z okoliczności ujawnionych w toku postępowania wynika w sposób jednoznaczny, iż B. W. był przekonany o legalności prowadzonej działalności oraz o zgodności z prawem działania urządzeń wykorzystywanych do obsługi platformy C. Oskarżony pozostawał w przeświadczeniu, że użytkownicy, łącząc się z platformą za pośrednictwem terminali, nabywają krótkoterminowe instrumenty finansowe, a nie uczestniczą w jakiejkolwiek formie gry hazardowej. Przekonanie to nie było gołosłowne — wynikało z analizy dokumentacji, którą oskarżony zgromadził jeszcze przed podjęciem działalności, oraz z podejmowanych następnie działań weryfikacyjnych, mających na celu bieżące potwierdzanie legalności przedsięwzięcia. Sąd niezasadnie pominął, że oskarżony podejmował czynności charakteryzujące należytą staranność przedsiębiorcy działającego w ramach wieloletniej, ogólnopolskiej działalności gospodarczej, a jego przekonanie o legalności przedsięwzięcia znajdowało umocowanie w licznych wyrokach uniewinniających oraz rozstrzygnięciach organów celnych i prokuratur, które wielokrotnie nakazywały zwrot zatrzymanych urządzeń jako użytkowanych zgodnie z prawem. Skala działalności M. S.. z o.o., obejmującej tysiące terminali eksploatowanych na terenie całego kraju, przy jednocześnie znikomej liczbie przypadków, w których organy celne formułowały zastrzeżenia, a jeszcze mniejszej liczbie przypadków zakończonych niekorzystnym rozstrzygnięciem, potwierdza, że działalność oskarżonego była co do zasady postrzegana jako zgodna z prawem. Sąd, abstrahując od tej skali oraz od utrwalonej linii orzeczniczej, wyizolował jedynie pojedyncze, niekorzystne rozstrzygnięcia i potraktował je jako dodatkowo obciążające, co prowadziło do zniekształcenia obrazu działalności oskarżonego oraz jego stosunku psychicznego do czynu. Najbardziej rażącym uchybieniem było jednak przyjęcie, że oskarżony miał świadomość nielegalności działalności już w okresie objętym zarzutem, podczas gdy pierwszy niekorzystny wyrok zapadł dopiero 7 lipca 2017 roku, a więc po dacie czynów objętych aktem oskarżenia. Do tego momentu oskarżony dysponował wyłącznie korzystnymi rozstrzygnięciami, co uzasadniało jego przekonanie o zgodności działalności z prawem. W świetle tych okoliczności nie sposób przypisać mu umyślności, która — przyjmując nawet hipotetycznie nielegalny charakter platformy C. — wymagałaby działania w zamiarze bezpośrednim lub ewentualnym. Sąd pominął również osobiste właściwości oskarżonego, które powinny rzutować na ocenę stopnia zawinienia oraz wymiar kary. B. W. cierpi na ciężką, nieuleczalną chorobę i wymaga stałego leczenia oraz szczególnej ostrożności w codziennym funkcjonowaniu. Okoliczność ta, istotna z punktu widzenia zarówno możliwości podejmowania działalności, jak i oceny jego motywacji oraz prewencji indywidualnej, została przez Sąd całkowicie pominięta, choć ma bezpośredni wpływ na ocenę winy oraz na miarkowanie kary. Również fakt, że spółka (...). od dawna nie prowadzi działalności, a platforma C. w ogóle nie jest dostępna, wyklucza jakiekolwiek ryzyko ponownego podjęcia takiej działalności, a tym samym niweczy argumentację Sądu w zakresie potrzeby oddziaływania zapobiegawczego. Uwzględniwszy wszystkie wskazane okoliczności, należy stwierdzić, że Sąd I instancji dokonał błędnych ustaleń co do strony podmiotowej czynu, co doprowadziło do niezasadnego przypisania oskarżonemu umyślności oraz wymierzenia mu kary rażąco niewspółmiernej, nieuwzględniającej ani rzeczywistych okoliczności sprawy, ani sytuacji życiowej i zdrowotnej oskarżonego. Zgromadzony materiał dowodowy nie dawał podstaw do ustalenia winy umyślnej, a wątpliwości w tym zakresie — zgodnie z art. 5 § 2 k.p.k. — należało rozstrzygnąć na korzyść oskarżonego. |
☐ zasadny ☐ częściowo zasadny ☒ niezasadny |
|
Zwięźle o powodach uznania zarzutu za zasadny, częściowo zasadny albo niezasadny |
||
|
Wywiedziona apelacja nie zasługiwała na uwzględnienie. W toku kontroli instancyjnej zaskarżonego wyroku Sąd ad quem doszedł do przekonania, że Sąd I instancji dokonał prawidłowych ustaleń faktycznych w zakresie przypisanego oskarżonemu czynu zabronionego, a proces wyrokowania oparto na całokształcie ujawnionych okoliczności. Każdy z dowodów przeprowadzonych w toku przewodu sądowego został poddany weryfikacji uwzględniającej wskazania doświadczenia życiowego i reguły logicznego myślenia. Konstatację tę potwierdza analiza akt sprawy oraz pisemne uzasadnienie wyroku, w którym prawidłowo zrekonstruowano stan faktyczny i wskazano substrat dowodowy stanowiący podstawę rozstrzygnięcia. Ocena materiału dowodowego pozostaje pod ochroną prawa procesowego, albowiem nie nosi znamion dowolności, jest wyczerpująca i wolna od błędów natury logicznej. Odnosząc się do zarzutów dowolnej oceny dowodów, a więc naruszenia art. 7 k.p.k., stwierdzić należy, że przekonanie sądu o wiarygodności jednych dowodów i niewiarygodności innych pozostaje pod ochroną prawa procesowego (art. 7 k.p.k.) wtedy, gdy: - jest poprzedzone ujawnieniem w toku rozprawy całokształtu okoliczności sprawy (art. 410 k.p.k.) i to w sposób podyktowany obowiązkiem dochodzenia prawdy (art. 2 § 2 k.p.k.); - stanowi wynik rozważenia wszystkich okoliczności przemawiających zarówno na korzyść, jak i na niekorzyść oskarżonego (art. 4 k.p.k.); - jest wyczerpująco i logicznie – z uwzględnieniem wskazań wiedzy i doświadczenia życiowego – uargumentowane w uzasadnieniu wyroku (art. 424 § 1 pkt. 1 k.p.k.). W ramach realizacji zasady zawartej w art. 7 k.p.k. sąd ma prawo uznać za wiarygodne zeznania świadka (lub wyjaśnienia oskarżonego), co do niektórych przedstawionych przez niego okoliczności i nie dać wiary zeznaniom tego samego świadka (czy też wyjaśnieniom oskarżonego), co do innych okoliczności – pod warunkiem jednak, że swoje stanowisko w tej kwestii w sposób przekonywujący (jak ma to miejsce w niniejszej sprawie) uzasadni (OSNKW 1974/7-8/154, OSNKW 1975/9/133). Wszystkie te wymogi spełnia ocena dowodów, o których mowa w apelacji (a także pozostałych zebranych w sprawie) dokonana przez Sąd I instancji i zaprezentowana w szczegółowym uzasadnieniu wyroku. Apelacja obrońcy oskarżonego, w zakresie postawionego zarzutu naruszenia art. 7 k.p.k., ma w istocie charakter polemiczny w rozumieniu wskazanym wyżej. Skarżący w obszernych zarzutach apelacyjnych przedstawia swój pogląd oparty na niektórych dowodach, wybiórczych elementach opinii, dokumentach prywatnych (opiniach prywatnych). Już ta okoliczność wskazuje na to, iż tak skonstruowany zarzut nie może być uwzględniony przez sąd odwoławczy. Sąd I instancji w sposób jednoznaczny wskazał, które dowody i z jakich przyczyn uznał za wiarygodne. Przedstawione wywody są logiczne i nie zawierają błędów faktycznych. W oparciu o dowody uznane za wiarygodne Sąd I instancji dokonał prawidłowych ustaleń faktycznych, z których wyprowadził właściwe wnioski co do sprawstwa oskarżonego B. W. w zakresie zarzucanego mu czynu. Zaprezentowaną w tym zakresie argumentację Sąd Okręgowy w pełni aprobuje i do niej się odwołuje, nie widząc potrzeby ponownego szczegółowego jej przytaczania. Wypada jedynie dodać, że w realiach niniejszej sprawy zarzuty naruszenia art. 7 k.p.k. sprowadzają się do zanegowania przeprowadzonej oceny dowodów, a tym samym polemiki z ustalonym stanem faktycznym. Skarżący przeciwstawia ustalenia sądu własnym poglądom na zebrane dowody, nie wskazując przy tym żadnych przekonujących argumentów, które mogłyby podważyć ocenę tych dowodów dokonaną przez sąd orzekający. Rzecz w tym, że Sąd meriti ustalił stan faktyczny niniejszej sprawy w oparciu o dokumenty procesowe (w szczególności protokół przeszukania, protokoły oględzin miejsca i kolejne protokoły oględzin, umowę najmu oraz protokół eksperymentu procesowego), zeznania świadków P. S., I. B., N. L. i Z. K. oraz opinie biegłego sporządzone w sprawie. Zdaniem Sądu odwoławczego Sąd I instancji słusznie przydał tym dowodom walor wiarygodności i na ich podstawie ustalił stan faktyczny sprawy. W szczególności nie mogły podważyć tych ustaleń dokumenty prywatne – opinie G. i dr inż. A. B., które słusznie zostały nieuwzględnione przez Sąd I instancji i uznane za niemające znaczenia w zakresie sprzecznym z dowodami uznanymi za wiarygodne, jak też wyjaśnienia oskarżonego złożone w postępowaniu przygotowawczym. Niezasadnie też powołuje się obrońca oskarżonego na naruszenie przez Sąd I instancji art. 410 k.p.k. Zgodnie z tym przepisem podstawę wyroku stanowić może tylko całokształt okoliczności ujawnionych w toku rozprawy głównej. Oznacza to, że sąd wydając wyrok nie może opierać się na tym co nie zostało ujawnione na rozprawie, jak również i to, że wyroku nie wolno wydawać na podstawie części ujawnionego materiału dowodowego, a musi on być wynikiem analizy całokształtu ujawnionych okoliczności, a więc i tych, które tezę aktu oskarżenia potwierdzają, jak i tych, które ją podważają (por. wyroki Sądu Najwyższego z dnia 27.04.1979 r. III KR 50/79 OSNPG 1979/10/140, z dnia 30.07.1979 r. III KR 196/79 OSNPG 1980/3/43, z dnia 14.06.1984 r. I KR 120/84 OSNPG 1984/12/115, z dnia 1.02.1996 r. III KRN 191/95 Prok. i Pr. 1996/7-8/11). Zauważyć w tym miejscu należy, iż zasada określona w art. 410 k.p.k. obowiązuje także strony procesowe, które przedstawiając własne stanowisko nie mogą opierać go na fragmentarycznej ocenie dowodów z pominięciem tego wszystkiego, co może prowadzić do innych wniosków (por. wyroki Sądu Najwyższego z dnia 30.07.1979 r. III KR 196/79 OSNPG 1980/3/43 i z dnia 5.11.1997 r. V KKN 62/97 Prok. i Pr. 1998/2/13). O naruszeniu tego przepisu może być zatem mowa jedynie wtedy, gdy sąd orzekający pominie jakąś okoliczność ujawnioną w toku rozprawy lub oprze ustalenia faktyczne na okoliczności w toku rozprawy nieujawnionej (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 9.04.1997 r. IV KKN 103/96 Prok. i Pr. 1997/10/12). Jak wynika z uzasadnienia zaskarżonego wyroku przedmiotem rozważań Sądu I instancji były wszystkie dowody przeprowadzone i ujawnione w toku przewodu sądowego, oceniane z taką samą wnikliwością i starannością. Skoro więc Sąd I instancji oparł swe rozstrzygnięcie na analizie całokształtu ujawnionych okoliczności i przeprowadzonych dowodów nie można skutecznie stawiać mu zarzutu naruszenia art. 410 k.p.k. Tymczasem dokonanie takiej czy innej oceny dowodu przeprowadzonego lub ujawnionego na rozprawie nie stanowi naruszenia art. 410 k.p.k., co jednoznacznie stwierdził Sąd Najwyższy w postanowieniu z dnia 19 czerwca 2002 r. V KKN 34/01 (vide: LEX 53912; por. też R.A. Stefański Komentarz do art. 410 kodeksu postępowania karnego [w:] Z. Gostyński (red.), J. Bratoszewski, L. Gardocki, S.M. Przyjemski, R.A. Stefański, S. Zabłocki, Kodeks postępowania karnego. Komentarz. Tom II, Dom Wydawniczy ABC, 1998). Odnosząc się szczegółowo do przedstawionych zarzutów apelacyjnych, należy stwierdzić, iż zarzut apelacyjny obrońcy, naruszenia art. 7 k.p.k. przez dowolną, sprzeczną z zasadami logiki i doświadczenia życiowego ocenę wyjaśnień oskarżonego B. W. (zarzut III. 5), nie znajduje oparcia ani w treści tych wyjaśnień, ani w sposobie ich analizy dokonanej przez Sąd meriti, ani w realiach sprawy. Konstrukcja zarzutu zmierza w istocie do zakwestionowania całości ustaleń dotyczących hazardowego charakteru urządzeń, a więc stanowi próbę zastąpienia oceny Sądu I instancji własną oceną materiału dowodowego, bez wykazania jakichkolwiek rzeczywistych uchybień w rozumieniu art. 7 k.p.k.
Nie jest też zasadny zarzut apelującego, iż Sąd Rejonowy dopuścił się naruszenia art. 7 k.p.k. przez wadliwą, sprzeczną z zasadami logiki i doświadczenia życiowego ocenę zeznań funkcjonariuszy przeprowadzających kontrole urządzeń oraz eksperymenty procesowe (zarzut III. 4). Skarżący buduje swoją argumentację na tezie, że funkcjonariusze „potraktowali urządzenia jak typowe automaty do gier”, nie rozumieli zasad działania systemu C. i mieli czynić swoje ustalenia na podstawie intuicji, przy braku jakiejkolwiek wiedzy specjalistycznej. Ta teza abstrahuje jednak od funkcji procesowej zarówno zeznań funkcjonariuszy, jak i przeprowadzonych przez nich eksperymentów, a także od ugruntowanych standardów oceny tego rodzaju dowodów. W pierwszej kolejności należy wskazać, że eksperyment procesowy przeprowadzony przez funkcjonariuszy nie zmierzał do dokonania specjalistycznej analizy finansowej ani (...). R. tej czynności procesowej, przewidzianej w art. 211 k.p.k., stanowiło odtworzenie zachowania urządzenia w warunkach zbliżonych do tych, w jakich korzystali z niego użytkownicy, oraz uchwycenie sposobu reakcji automatu na działania osoby obsługującej, ze szczególnym uwzględnieniem sekwencji zdarzeń prowadzących do wygranej lub przegranej oraz czasu trwania poszczególnych rozgrywek. W tym zakresie kompetencje funkcjonariuszy były wystarczające, a przeprowadzone przez nich czynności pozostawały w zgodzie z ustawowym modelem eksperymentu procesowego. Sąd Rejonowy nie traktował eksperymentu jako dowodu mającego zastąpić opinię biegłych ani jako samodzielnej podstawy ustaleń co do hazardowego charakteru urządzeń. Eksperyment stanowił jeden z wielu dowodów o charakterze empirycznym, uzupełniających materiał pozyskany w trakcie oględzin, z zabezpieczonych danych oraz z opinii biegłych. Dokonując oceny tego dowodu, Sąd meriti porównał wnioski płynące z eksperymentu z ustaleniami biegłego W. K., co świadczy o prawidłowym zastosowaniu zasady swobodnej oceny dowodów wyrażonej w art. 7 k.p.k. oraz dyrektywy wynikającej z art. 410 k.p.k., nakazującej uwzględnienie przy orzekaniu całokształtu okoliczności ujawnionych w toku rozprawy głównej. Zarzut apelacji opiera się na założeniu, że funkcjonariusze, jako osoby niemające wiedzy z zakresu rynków finansowych, nie byli zdolni do oceny działania urządzenia i wyciągnięcia z obserwacji wiarygodnych wniosków. Argument ten jest chybiony. Funkcjonariusze nie dokonywali kwalifikacji systemu jako instrumentu finansowego; ich zadaniem było ustalenie, w jaki sposób urządzenie funkcjonuje w rzeczywistości, jakie czynności wykonuje użytkownik, jaki jest czas trwania pojedynczej rozgrywki oraz czy przebieg gry prezentowany na ekranie odpowiada cechom klasycznego automatu hazardowego. Tego rodzaju ustalenia nie wymagają wiadomości specjalnych w rozumieniu art. 193 § 1 k.p.k., lecz rzetelnej obserwacji i prawidłowego udokumentowania przebiegu czynności w protokole. Zasadniczą funkcją dowodu z eksperymentu procesowego było wykazanie, że wynik gry pojawia się w krótkim interwale czasu, niezależnie od wiedzy i umiejętności użytkownika, oraz że gra przebiega według zasad zbliżonych do klasycznych gier losowych. Ustalenia te znalazły następnie potwierdzenie w płaszczyźnie specjalistycznej, w opinii biegłego W. K., który wskazał, że nieprzewidywalność wyniku pojedynczej rozgrywki nie wynika z rynkowej zmienności instrumentu bazowego, lecz z mechanizmu działania systemu przetwarzającego dane. Spostrzeżenia funkcjonariuszy pozostawały zatem spójne z zasadniczą tezą biegłego, iż użytkownik nie miał możliwości przewidzenia wyniku ani wpłynięcia na niego w sposób inny niż przypadkowy. Skarżący również kwestionuje istotność eksperymentu procesowego dla ustaleń faktycznych, twierdząc, że mógł on prowadzić jedynie do podejrzenia popełnienia przestępstwa. Argumentacja ta pozostaje w sprzeczności z art. 410 k.p.k., nakazującym ocenę całokształtu materiału dowodowego. Eksperyment procesowy może stanowić dowód istotny dla oceny, czy dane urządzenie funkcjonuje w sposób odpowiadający definicji gry losowej. Sąd I instancji nie oparł się wyłącznie na eksperymencie, lecz potraktował go jako element szerszego zespołu dowodowego zebranego w sprawie. Właśnie zgodność ustaleń empirycznych z ustaleniami biegłego oraz z relacjami świadków pozwoliła na uznanie ich za wiarygodne i przypisanie im właściwej mocy dowodowej. Zarzut apelującego, zgodnie z którym Sąd Rejonowy miał naruszyć art. 410 k.p.k. przez „zupełne pominięcie” szeregu dokumentów przedstawionych przez obronę, jest niezasadny i opiera się na błędnym rozumieniu zarówno funkcji tego przepisu, jak i granic swobodnej oceny dowodów określonych w art. 7 k.p.k. (zarzut III. 6). Nadto analiza rodzaju i charakteru dokumentów powoływanych przez obronę wskazuje, że nie mogły one mieć wpływu na ustalenia faktyczne dotyczące funkcjonowania zabezpieczonych urządzeń oraz hazardowego charakteru gier prowadzonych na platformie C. Dokumenty te dotyczą bowiem kwestii regulacyjnych, interpretacyjnych, podatkowych, nadzorczych lub mają charakter poglądowy, a nie dowodowy w znaczeniu procesowym. Żaden z tych dokumentów nie odnosi się do urządzeń zabezpieczonych w niniejszej sprawie, nie opisuje danych z tych urządzeń, nie bada mechanizmu działania systemu C., ani nie weryfikuje danych, na których oparto ustalenia faktyczne. Wskazane dokumenty nie odnoszą się do realiów niniejszego postępowania, a tym samym Sąd Rejonowy miał pełne prawo, zgodnie z art. 7 k.p.k., przyznać im ograniczoną lub neutralną wartość dowodową. Zarzut apelacyjny abstrahuje od tego, że preskrypcja wynikająca z art. 410 k.p.k. nie nakazuje sądowi opierać ustaleń faktycznych na dowodach nieistotnych, lecz wymaga, aby ustalenia wynikały z dowodów relewantnych, zweryfikowanych i pozostających w związku z przedmiotem osądu. Sąd Rejonowy oparł swoje ustalenia na dowodach, które bezpośrednio odnosiły się do działania zabezpieczonych urządzeń i te dowody miały charakter przedmiotowy i odnosiły się do tego konkretnego systemu w tej konkretnej konfiguracji technologicznej. Nieprzekonujący jest również podnoszony przez apelację argument, że brak odniesienia do wywiadów z osobami, które „skutecznie inwestowały”, podważa ustalenia o losowym charakterze gier. Dowody tego rodzaju nie mają żadnej wartości poznawczej w procesie karnym, ponieważ dotyczą subiektywnych przeżyć użytkowników, nie są weryfikowalne i nie odnoszą się do badania mechanizmu działania systemu C. Zarzut apelacyjny, w którym obrońca oskarżonego zarzuca Sądowi Rejonowemu naruszenie art. 7 k.p.k. poprzez dowolną, sprzeczną z zasadami logiki i doświadczenia życiowego ocenę opinii biegłego W. K., nie zasługuje na uwzględnienie. Już sposób jego sformułowania wskazuje, że ma on przede wszystkim charakter polemiczny (zarzut III. 2). W pierwszej kolejności przypomnieć należy, że zarzut naruszenia art. 7 k.p.k. może być skuteczny jedynie wówczas, gdy wykaże, iż sąd pierwszej instancji przekroczył granice wyznaczone zasadą swobodnej oceny dowodów, to jest, gdy ocena ta została dokonana z pominięciem części ujawnionego materiału, w sposób nielogiczny, sprzeczny z zasadami doświadczenia życiowego lub wewnętrznie niespójny. Nie wystarcza natomiast samo tylko przedstawienie alternatywnej rekonstrukcji zdarzeń czy odmiennej oceny tego samego dowodu, jeśli mieści się ona w granicach racjonalnie dopuszczalnej, lecz odmiennej interpretacji. Tymczasem apelacja obrońcy opiera się na założeniu, że już fakt, iż biegły nie podziela przyjętej przez obronę narracji co do charakteru urządzeń C. oraz roli danych rynkowych, ma dyskwalifikować jego opinię jako „skrajnie jednostronną” i „nienaukową”, a sąd, który opinię tę uznał za wiarygodną – jako naruszający art. 7 k.p.k. Takie rozumowanie jest nie do pogodzenia z konstrukcją swobodnej oceny dowodów. W tej sytuacji procesowej twierdzenie skarżącego, jakoby Sąd meriti przyjął niezweryfikowaną, oderwaną od materiału dowodowego tezę biegłego, nie znajduje żadnego oparcia w rzeczywistym toku rozumowania Sądu a quo. Sąd Rejonowy zasadnie nie stwierdził żadnego konkretnego uchybienia przy sporządzeniu opinii w rozpoznawanej sprawie ani nie zaistniały jakiekolwiek okoliczności faktyczne świadczące o braku rzetelności w badaniu zabezpieczonych urządzeń czy w analizie uzyskanych danych. Z punktu widzenia art. 7 k.p.k. istotna jest merytoryczna wartość opinii oraz jej zgodność z pozostałymi dowodami zgromadzonymi w sprawie, nie zaś abstrakcyjne hipotezy co do motywacji biegłego, konstruowane wyłącznie na podstawie statystyki jego dotychczasowej aktywności zawodowej. Nie można również podzielić tezy skarżącego, jakoby Sąd I instancji całkowicie zlekceważył informacje oraz wnioski płynące z prywatnych opinii dr inż. A. B., przedstawionych przez obronę. Wbrew tym twierdzeniom Sąd meriti odniósł się do wskazanych materiałów, przy czym trafnie zakwalifikował je jako dokumenty prywatne wyrażające stanowisko strony, nie zaś jako dowód z opinii biegłego w rozumieniu przepisów k.p.k. W ramach swobodnej oceny dowodów sąd nie jest związany wnioskami płynącymi z opracowań zamówionych przez stronę postępowania; jest natomiast obowiązany rozważyć, czy i w jakim zakresie pozostają one w zgodzie bądź w sprzeczności z opiniami biegłych powołanych w toku procesu. Okoliczność, że Sąd Rejonowy nie przyznał opiniom prywatnym decydującej mocy dowodowej, nie może być utożsamiana z naruszeniem art. 7 k.p.k.
Niezasadny jest także zarzut, jakoby brak kwalifikacji biegłego z zakresu instrumentów finansowych dyskwalifikował jego opinię jako podstawę ustalenia charakteru urządzeń C. Należy przypomnieć, że przedmiotem opinii biegłego W. K. nie była abstrakcyjna klasyfikacja instrumentów rynku kapitałowego, lecz ustalenie sposobu działania konkretnego systemu teleinformatycznego, przepływu danych, konstrukcji wykorzystywanego indeksu oraz tego, czy wynik pojedynczej gry jest dla użytkownika przewidywalny, czy też nie. Ocena, czy przy tak ustalonym mechanizmie gry zachodzi „element losowości” w rozumieniu ustawy o grach hazardowych, należy ostatecznie do sądu. Nadto należy wskazać, iż skarżący w istocie nie wskazuje żadnego konkretnego fragmentu opinii, który byłby logicznie nie do pogodzenia z innymi wnioskami biegłego, lecz ogranicza się do ogólnych sformułowań o „zmianie zdania” i „opinii pod gotową tezę”. Tego rodzaju zarzut, pozbawiony wskazania konkretnych, niespójnych wniosków i wyjaśnienia, w jaki sposób miałyby one wypaczać ocenę materiału dowodowego, nie spełnia wymogów konstrukcyjnych skutecznego zarzutu naruszenia art. 7 k.p.k. i nie może zostać uwzględniony. Za niezasadne należy uznać również twierdzenie, jakoby Sąd Rejonowy, przyjmując ustalenia biegłego co do rozbieżności między danymi prezentowanymi przez C. a danymi dostawców, miał bezpodstawnie przyjąć tezę o „fałszowaniu danych”, podczas gdy, zdaniem obrony, różnice te mogą „naturalnie” wynikać z latencji, specyfiki łączy internetowych lub błędów po stronie dostawców. Skarżący abstrahuje tutaj od istoty ustaleń biegłych poczynionych w sprawie, które będą przedmiotem dalszego wywodu. Jednakże należy wskazać, iż Sąd Rejonowy słusznie skupił się na funkcjonalnym wymiarze mechanizmu – na nieprzewidywalności wyniku i braku realnej strategii pozwalającej zwiększyć szansę wygranej w ramach przyjętych reguł. Sąd I instancji dokonał wieloaspektowej konfrontacji opinii W. K., porównując opinię z wynikami eksperymentu procesowego, z zeznaniami świadków oraz z opiniami pozostałych biegłych powołanych w sprawie. W szczególności odniósł się do opinii biegłego z zakresu instrumentów finansowych oraz opinii biegłego, który badał kod źródłowy i zachowanie systemu w warunkach laboratoryjnych. Taka właśnie ocena dowodów, oparta na całokształcie okoliczności ujawnionych w toku rozprawy, odpowiada modelowi przewidzianemu w art. 7 i 410 k.p.k., a nie stanowi jego zaprzeczenia. Zarzut apelacyjny, w którym obrońca oskarżonego stawia Sądowi Rejonowemu zarzut naruszenia art. 196 § 3 k.p.k. przez nieuwzględnienie wniosku o wyłączenie biegłego W. K., jest całkowicie niezasadny (zarzut III.3). Argumentacja skarżącego całkowicie abstrahuje od tak zakreślonych ram prawnych, opierając wniosek o wyłączenie biegłego na danych o charakterze statystycznym, dotyczących częstotliwości powoływania rzeczonego eksperta oraz wysokości uzyskiwanych przez niego gratyfikacji w innych postępowaniach przygotowawczych. Sąd meriti dysponował pełnym spektrum informacji pozwalających na weryfikację wartości dowodowej opinii, w tym wiedzą o metodologii badań oraz stanowiskiem biegłego prezentowanym w toku uzupełniających czynności przesłuchania. Dokonana ocena, zgodna z dyrektywami art. 7 k.p.k., uwzględniała spójność, logiczność i zupełność wywodu biegłego, a także jego korelację z pozostałym materiałem dowodowym. Walory merytoryczne opinii, jej szczegółowość oraz weryfikacja wniosków końcowych przez inne dowody, wykluczają możliwość skutecznego podniesienia zarzutu braku bezstronności. Ewentualne wątpliwości co do rzetelności biegłego musiałyby zmaterializować się w wadliwości samej opinii, co w niniejszej sprawie nie miało miejsca. Zarzut apelacyjny pomija gwarancyjny charakter art. 196 § 3 k.p.k., traktując go instrumentalnie jako narzędzie do poszukiwania biegłego prezentującego wnioski korzystne dla linii obrony. Tymczasem weryfikacja ustaleń faktycznych następuje poprzez konfrontację dowodów, w tym dopuszczenie dowodu z opinii innego biegłego, co w niniejszej sprawie zostało zrealizowane. Fakt, iż kolejne opinie nie potwierdziły tez obrony, nie delegitymizuje biegłego W. K. Sugestia o rzekomej „potrzebie zadowalania organów ścigania” jawi się jako całkowicie gołosłowna. Z faktu specjalizacji i aktywności zawodowej biegłego nie sposób wyprowadzać domniemania o utracie atrybutu jego bezstronności. Dla oceny opinii biegłych istotne są następujące elementy stanu faktycznego. Urządzenia typu F./C. wykorzystywały dane dostarczane z zewnętrznych serwerów brokerów (O., I. B.), następnie przetwarzane na serwerze C., gdzie na podstawie szeregu par walutowych oraz notowań B. obliczano wskaźnik U. I.. Wskaźnik ten wyznaczany był według złożonego wzoru, uwzględniającego wagi przypisane poszczególnym kursom i średnie wartości tych kursów, prezentowany z dokładnością sięgającą nawet dziesiątego miejsca po przecinku. Gry urządzane przy użyciu tych urządzeń polegały na typowaniu przez gracza kierunku zmiany wartości U. I. w bardzo krótkim horyzoncie czasowym – od jednej do dziesięciu sekund. Gracz nie miał wiedzy, jaka długość interwału czasowego zostanie w danym momencie zastosowana, ani kiedy dokładnie nastąpi początek i koniec okna pomiarowego decydującego o wygranej lub przegranej. Biegły S. R. wprost potwierdził w opinii ustnej, że „o wygranej czy przegranej decyduje wartość USD index. R. w tych indeksach jest wygrana. O wygranej decyduje 1 sekunda lub więcej, z tego co pamiętam maksymalnie 10 sekund” oraz że „niektóre gry miały ustawioną 1 sekundę, a niektóre 10 sekund. Ktoś kto grał nie wiedział ile trwa okres, z którego będą brane dane”. Z ustaleń biegłych wynika nadto, że dane wykorzystywane przez system podlegały szeregowi przekształceń technicznych: były pobierane przez interfejsy (...), przetwarzane na serwerach, poddawane zaokrąglaniu (między innymi z użyciem mechanizmu „half-up” do 6 lub 10 miejsc po przecinku), a następnie przekazywane do aplikacji klienckiej „currency_pairs” wyświetlanej na terminalu użytkownika. Sąd Rejonowy oparł swoje ustalenia faktyczne na opiniach biegłego W. K., który badał zachowanie systemu w ujęciu funkcjonalnym (metoda „czarnej skrzynki”). W postępowaniu odwoławczym, Sąd Okręgowy poddał wnikliwej ocenie również opinię biegłego S. R. (dwuczęściową opinię pisemną oraz opinię ustną), skoncentrowaną na analizie kodu źródłowego oraz na przeprowadzonych przez niego eksperymentach porównawczych. Granice rozpoznania przez Sąd odwoławczy wyznaczały zarzuty dotyczące podważenia przez opinie S. R. wcześniejszych ustaleń dokonanych przez biegłego W. K. oraz przyjętej przez sąd meriti oceny, że gry na urządzeniach C. mają charakter losowy. Z opinii biegłego sądowego W. K. wynika, że urządzenia typu F. wyposażone były w obudowę typową dla klasycznych automatów hazardowych, zawierającą akceptory monet i banknotów, hopper do automatycznej wypłaty wygranych w bilonie, ekrany dotykowe, drukarkę termiczną oraz standardowy komputer PC z systemem W. (...). Urządzenia te, po podłączeniu do sieci Internet, automatycznie łączyły się z platformą C. (domeny (…) i (…)), z której pobierane były aplety J. zawierające gry przypominające klasyczne automaty bębnowe. Bez połączenia z Internetem urządzenie nie prowadziło gier, lecz jedynie wyświetlało komunikat o braku połączenia z serwerem. Mechanika gry została przez biegłego odtworzona w sposób jednoznaczny. Gracz zasilał urządzenie banknotami lub monetami, środki były księgowane w systemie, następnie wybierał jedną z dostępnych gier, określał stawkę i inicjował rozgrywkę przyciskiem (...) lub (...). Bębny obracały się samoczynnie, po czym zatrzymywały się bez udziału gracza; użytkownik nie miał możliwości manualnego zatrzymania bębnów ani ingerencji w układ symboli. Dodatkowo istniał tryb (...), w którym gry następowały jedna po drugiej bez jakiejkolwiek aktywności użytkownika poza uprzednim zasileniem urządzenia i wyborem parametrów. Z pliku „stany.txt” oraz dzienników zdarzeń biegły odtworzył strukturę operacji finansowych: zasilenia urządzenia („wpłacono do smarta”), wypłaty („wypłata smarta”), transfery środków pomiędzy urządzeniem a kontem C. („C. – przekazano do”, „wpłacono od C.”). Dane te pozwoliły określić okres eksploatacji oraz skalę przepływów pieniężnych, potwierdzając, że urządzenie służyło organizowaniu gier o wygrane pieniężne, w których wypłata następowała w gotówce za pośrednictwem hopperów, a nie poprzez rozliczenia bankowe typowe dla klasycznych instrumentów finansowych. Biegły W. K. przyjął dwutorową metodologię badawczą. Z jednej strony przeprowadził szczegółowe oględziny urządzeń F., dokumentując ich budowę, konfigurację sprzętową i programową, mechanizmy wpłat i wypłat oraz zapisane dane eksploatacyjne (w szczególności plik „stany.txt” oraz raporty uruchomień). Z drugiej strony dokonał analizy platformy C. i mechanizmu wyznaczania indeksu, na którym opiera się rozstrzyganie poszczególnych gier – w pierwszych opiniach jako U. I., w dalszej jako „I. C..” – rekonstruując wzory i weryfikując je w oparciu o dane dostawców kursów walutowych oraz kursu kryptowaluty B.. Ten model badawczy odpowiada standardowi opiniowania w sprawach z zakresu informatyki śledczej. Oględziny fizyczne i analiza logów pozwalają odtworzyć przebieg gier oraz sposób przepływu środków, natomiast badanie indeksu – ustalić, czy deklarowany mechanizm ma charakter instrumentu finansowego, czy też pełni funkcję generatora zmiennej decydującej o wygranej w sposób nieprzewidywalny dla gracza. Biegły w sposób przejrzysty wyodrębnił część opisową, część eksperymentalną (pomiar obciążenia (...), „zamrażanie” indeksu poprzez rozłączenie z siecią, równoległe śledzenie danych dostawców) oraz część interpretacyjną, w której odnosi ustalenia techniczne do kategorii „losowości”. Biegły szczegółowo przedstawił konfigurację urządzenia F., wskazując, że jest ono klasycznym terminalem klient–serwer. (...) W. (...) uruchamia aplikację kioskową, która po uzyskaniu połączenia z Internetem łączy się z domenami (…) i (…), pobiera aplety J. i prezentuje gry bębnowe. W razie braku połączenia z serwerem C. gry nie są dostępne. Biegły trafnie konkluduje, że istota mechanizmu gry znajduje się po stronie serwera, zaś samo urządzenie nie posiada autonomii decyzyjnej w zakresie wyników. Eksperyment z pomiarem obciążenia procesora, przeprowadzony w dwóch konfiguracjach – przy pełnoekranowym działaniu gier oraz po zminimalizowaniu okna – wykazał, że przy kontynuowanym działaniu opcji i płynnym przebiegu wykresu obciążenie (...) spada do wartości minimalnych. Z punktu widzenia informatyki śledczej prowadzi to do logicznej konkluzji, iż lokalne środowisko (aplety, przeglądarka) nie wykonuje złożonych obliczeń, a jedynie renderuje obraz generowany przez zewnętrzny system. Jednocześnie sama obecność hopperów i akceptorów banknotów, a także natychmiastowa wypłata w bilonie, lokuje urządzenie w obszarze klasycznych automatów hazardowych, a nie terminali inwestycyjnych, które rozliczają się poprzez systemy bankowe. Element ten, choć nie rozstrzyga jeszcze o losowości, wzmacnia wniosek o hazardowym przeznaczeniu urządzenia. Z opinii wynika, że biegły zrekonstruował mechanizm indeksu wykorzystywanego do wyznaczania wyniku gier. Ustalono, że jest to konstrukcja hybrydowa: z jednej strony oparta na uśrednionych kursach kilku–kilkunastu par walutowych oraz kursie B. pozyskiwanych od wskazanych dostawców, z drugiej zaś uzupełniona o tzw. (...), czyli wskaźnik tworzony na podstawie zleceń klientów wewnątrz systemu C. Ten wewnętrzny składnik indeksu ma kluczowe znaczenie z punktu widzenia losowości. Niezależnie od ostatecznej odpowiedzi na pytanie, czy w algorytmie wykorzystywany jest dodatkowy element generujący liczby pseudolosowe, wprowadzenie zmiennej zależnej od aktywności innych graczy w zamkniętym systemie, której definicja i waga w indeksie nie są ujawnione, tworzy po stronie użytkownika stan pełnej asymetrii informacyjnej. Gracz nie zna algorytmu (...), nie zna jego bieżącej wartości, nie ma dostępu do struktury zleceń innych klientów ani do sposobu ich przetwarzania. W tych warunkach, co biegły trafnie akcentuje, nawet deterministyczny algorytm staje się z perspektywy gracza funkcjonalnie losowy. Nadto, indeks ten służy nie do klasycznej wyceny instrumentu finansowego, lecz do zdeterminowania wyniku pojedynczej gry w interwale jednej sekundy. W świetle przyjętego przez biegłego i akceptowanego w orzecznictwie rozumienia losowości jako nieprzewidywalności wyniku i braku strategii pozwalającej zwiększyć szansę wygranej, taka konstrukcja spełnia kryterium „elementu losowości” w rozumieniu ustawy o grach hazardowych, niezależnie od tego, czy po stronie serwera zastosowano klasyczny generator liczb losowych. Z opinii biegłego W. K. wynika, że domyślny czas trwania pojedynczej opcji (gry) wynosi jedną sekundę. Jednocześnie biegły wykazał, że o wygranej lub przegranej decydują zmiany indeksu na poziomie piątego i dalszych miejsc po przecinku, rzędu ułamków promila. Oznacza to, że minimalna fluktuacja indeksu, ekonomicznie nieistotna z punktu widzenia rynku, powoduje utratę całej stawki lub uzyskanie wysokiej stopy zwrotu w czasie jednej sekundy. W tak zakreślonym modelu nie istnieje realna możliwość podjęcia przez gracza racjonalnej decyzji inwestycyjnej. Po pierwsze, czas jednosekundowy jest zbyt krótki, aby dokonać jakiejkolwiek analizy danych rynkowych; po drugie, opóźnienia transmisji danych w architekturze klient–serwer, a także opóźnienia po stronie dostawców kursów, powodują, że nawet przy najwyższej staranności użytkownik nie jest w stanie przewidzieć wartości indeksu na poziomie decydujących cyfr. Biegły słusznie konkluduje, że niezależnie od tego, czy indeks jest obliczany w sposób obiektywnie deterministyczny, czy z domieszką dodatkowej zmiennej losowej, z punktu widzenia gracza mechanizm ten nie stwarza możliwości zbudowania strategii opartej na analizie rynkowej. Gracz dokonuje w istocie zakładu co do tego, jak ukształtują się ostatnie cyfry indeksu w horyzoncie jednej sekundy, nie mając narzędzi pozwalających zwiększyć swoje szanse. Taki stan rzeczy odpowiada istocie gry losowej, a nie inwestycji finansowej. Opinie biegłego konsekwentnie wskazują, że oferowane „opcje” cechują się stopą zwrotu rzędu kilkudziesięciu procent w interwałach liczonych w sekundach. Biegły przywołuje przykład, w którym zmiana indeksu o minimalną wartość, z punktu widzenia inwestora na tradycyjnym rynku całkowicie pomijalną, skutkuje albo utratą całej stawki, albo jej istotnym zwielokrotnieniem. W realiach rynku finansowego mechanizm ten nie odpowiada cechom znanych i stosowanych instrumentów finansowych, w szczególności z uwagi na skrajnie krótki horyzont czasowy rozliczenia oraz uzależnienie wyniku od minimalnych fluktuacji indeksu, których przewidzenie pozostaje poza racjonalnymi możliwościami uczestnika rynku. Ekonomiczna konstrukcja analizowanego produktu jest charakterystyczna dla gier hazardowych, co obala tezę obrony, iż urządzenia F./C. były narzędziami do inwestowania w instrumenty pochodne na rynku walutowym. Biegły trafnie demaskuje tę narrację jako pozorną. Nazwa „opcje binarne” pełni jedynie funkcję nomenklatury maskującej grę hazardową, w której wynik nie poddaje się racjonalnej analizie finansowej. W tym kontekście eksperyment z obciążeniem procesora ma znaczenie dodatkowe. Pokazuje on, że wbrew twierdzeniom producenta nie zachodzą po stronie klienta złożone obliczenia „finansowe”; „warstwa inwestycyjna” jest w istocie fasadą graficzną, a decyzje zapadają po stronie serwera, w oparciu o algorytm nieprzejrzysty dla gracza. Z punktu widzenia prawa karnego skarbowego i ustawy o grach hazardowych zasadnicze znaczenie ma to, że urządzenie organizuje gry o wygrane pieniężne, rozliczane w gotówce, w sposób typowy dla automatów. Ten wniosek znajduje potwierdzenie zarówno w cechach sprzętowych (hopper, akceptory banknotów), jak i w przebiegu transakcji finansowych. W ustnej opinii biegły opisał eksperyment polegający na równoległym nagrywaniu wartości prezentowanych przez C. i przez dostawców, z częstotliwością 50 klatek na sekundę, a następnie analizie klatka po klatce. Ustalenie, że wartości używane przez C. nie zawsze odpowiadają wartościom publikowanym przez dostawców, znajduje oparcie w tej metodologii badań przyjętej przez biegłego. Sąd Okręgowy stwierdził, że opinie pisemne i ustna biegłego W. K. tworzą spójny, logiczny i odpowiadający standardowi wiedzy specjalistycznej obraz działania urządzeń F./C. W tym stanie rzeczy Sąd Rejonowy miał pełne podstawy, by przyznać opiniom W. K. walor wiarygodności, a zarzut naruszenia art. 7 k.p.k. poprzez dowolną ocenę tego dowodu należało uznać za całkowicie niezasadny. W kontekście zarzutów apelacji zasadnicze znaczenie ma art. 2 ust. 3 ustawy o grach hazardowych, zgodnie z którym grą na automacie jest gra zawierająca element losowości, w której grający może uzyskać wygraną pieniężną lub rzeczową. Ustawa nie definiuje pojęcia „losowości”, co uzasadnia odwołanie się do jego rozumienia funkcjonalnego, zaakceptowanego w judykaturze: losowość występuje wówczas, gdy wynik gry jest dla uczestnika nieprzewidywalny, a nie istnieje strategia pozwalająca w sposób racjonalny zwiększyć szansę wygranej, przy czym obojętne jest, czy źródłem tej nieprzewidywalności jest generator liczb losowych w sensie ścisłym, czy też złożony, deterministyczny algorytm, którego zmienne wejściowe pozostają dla gracza niedostępne. Na gruncie procedury karnej standard oceny dowodów wyznaczają art. 7 i art. 410 k.p.k. Sąd ma obowiązek oprzeć rozstrzygnięcie na całokształcie ujawnionych okoliczności, oceniając dowody swobodnie, lecz z poszanowaniem reguł logiki, wiedzy i doświadczenia życiowego. Ocena dowodu z opinii biegłego musi obejmować zarówno poprawność metodologiczną, jak i spójność wniosków z materiałem empirycznym; nie jest natomiast dopuszczalne zastępowanie wiedzy specjalistycznej wiedzą potoczną czy jednostronne preferowanie opinii prywatnych z tej tylko przyczyny, że są one korzystniejsze dla oskarżonego. Pierwsza część opinii biegłego S. R. ma charakter techniczny i empiryczny. Przedmiotem badania były, jak sam wskazał, „wyświetlane dane (za pośrednictwem aplikacji brokerów: ‘I. B. ( (...))’ (…) ‘O. M. 5’) oraz aplikacji klienckiej działającej na platformie C. – ‘currency_pairs’ w postaci wartości kwotowych kursów (‘ (...) price’ i ‘ (...) price’)”. Biegły przeprowadził wielogodzinne obserwacje porównawcze („black-box”) z wykorzystaniem aplikacji „currency_pairs” oraz aplikacji dostawców ( (...). B., M. 5 O.), w środowisku zoptymalizowanym pod kątem niskiej latencji i z zastosowaniem rejestracji obrazu w wysokiej częstotliwości. Biegły S. R. szczegółowo opisał procedurę: odtworzenie i oględziny utworzonych plików multimedialnych z zapisem ekranu „w zwolnionym tempie (pozwalającym zaobserwować i przeanalizować zmiany notowań kursów par walutowych w obu oknach)”, a następnie przedstawienie rezultatów porównania w postaci tabelarycznej, z oznaczeniem kolorystycznym – „zielonym” dla pełnej zgodności, „żółtym” dla zgodności z innym interwałem czasowym oraz „czerwonym” dla rozbieżności, gdy zmiana zaobserwowana w jednym oknie nie była widoczna w drugim. Na potrzeby tych badań biegły odtworzył kontrolowane środowisko laboratoryjne i precyzyjnie je opisał. Przedmiotem porównania były dane wyświetlane równocześnie w obu aplikacjach. Biegły S. R. świadomie minimalizował wpływ przypadkowych czynników zewnętrznych, stosując identyczne warunki techniczne: ten sam komputer badawczy, jednoczesny zapis obrazu z obu aplikacji, spowolnione odtwarzanie umożliwiające analizę klatka po klatce oraz serwer testowy zoptymalizowany pod kątem możliwie niskich opóźnień sieciowych. Istotnym elementem tej metodologii jest sposób opracowania wyników. Biegły przedstawił rezultaty porównania w postaci tabelarycznej, w której każdą obserwację kwalifikował jednym z trzech kolorów. Kolor „zielony” oznaczał, że „aplikacja kliencka wyświetla dane czasu rzeczywistego (…) zawsze te same co źródła (aplikacja: ‘O.’)”. Kolor „żółty” przypisano sytuacjom, w których „aplikacja kliencka wyświetla dane czasu rzeczywistego (…) zawsze te same co źródła (aplikacja: ‘O.’), lecz oddzielone innym interwałem czasowym, pomijając różnice wynikające z ew. opóźnienia jednego okna względem drugiego (‘pingiem’)”. Kolor „czerwony” zarezerwowany był natomiast dla przypadków, „gdy w wyświetlanych danych przez aplikację kliencką występuje rozbieżność polegająca na tym, że jakieś zmiany w notowaniu zaobserwowane w aplikacji ‘O.’ nie uwzględniło narzędzie ‘currency_pairs’ lub odwrotnie, gdy jakiejś zmiany widzianej w aplikacji ‘currency_pairs’ nie uwzględniało ‘O.’”. Taki sposób kodowania pozwolił biegłemu wyraźnie odróżnić zwykłe przesunięcia czasowe (latencję) od sytuacji, w których system C. prezentował wartości w ogóle niewspółwystępujące u dostawcy. W części wnioskowej pierwszej opinii S. R. sam podsumował rezultaty tego eksperymentu. „Biegły kategorycznie stwierdza, że istnieją różnice czasowe w wyświetlanych wartościach kursów par walutowych ( (...) i (...)) pomiędzy obserwowanymi oknami (aplikacjami). Dane notowań (…) w oknie z aplikacją kliencką – ‘currency_pairs’ są wyświetlane szybciej niż dane notowań wyświetlane w oknie z programem źródłowym ‘I. B. ( (...))’ (vide: ‘kolor żółty’). Nadto, należy wspomnieć, iż w przypadku par walutowych USD/PLN, USD/ (...), USD/ (...), USD/ (...), istnieją rozbieżności w prezentacji kursów notowań polegające na tym, że w jednym oknie (z programem: ‘currency_pairs’) pojawia się wartość, a na drugim oknie (z programem: I. B. – ‘ (...)’) ta wartość nie została uwzględniona (vide: ‘kolor czerwony’)”. Konkluzja ta jednoznacznie potwierdza, że biegły – podobnie jak W. K. – zaobserwował zarówno czyste przesunięcia czasowe (żółte pola), jak i rozbieżności wartościowe (czerwone pola), gdzie dana liczba pojawia się wyłącznie po stronie C. Wyjaśniając przyczyny tych zjawisk S. R. odwołał się do pojęcia latencji, rozumianej jako efekt wielowarstwowej transmisji danych w sieci (...)/IP pomiędzy centrami danych brokerów, infrastrukturą pośrednią i serwerem C. Jak wskazał, „latencja wpływa głównie na opóźnienie w przesyłaniu danych czasu rzeczywistego z rynków finansowych, ale w niektórych przypadkach może również wpłynąć na kolejność, w jakiej te dane są publikowane”. Podkreślił, że „wpływ latencji na kolejność publikowanych danych może być szczególnie istotny w przypadku dużych wolumenów danych i szybko zmieniających się warunków rynkowych”, a gdy zdarzenia rynkowe następują „blisko siebie czasowo”, a informacje o nich „są przesyłane przez różne systemy, infrastruktury sieciowe lub różnych trasach geograficznych (‘traceroute’), może dojść do sytuacji, w której te zdarzenia są ostatecznie publikowane w innej kolejności, niż miało to miejsce pierwotnie na rynku”. Z punktu widzenia konstrukcji gry oznacza to, że mechanizm (...)/IP – choć zapewnia dostarczenie pakietów w poprawnej kolejności w obrębie danego strumienia – nie gwarantuje, że dwa niezależne strumienie (np. od różnych brokerów albo od brokera i od C.) będą prezentować użytkownikowi te same zdarzenia w tym samym momencie i w tej samej sekwencji. Równocześnie jednak sam S. R. w końcowych wnioskach przyznaje, że latencja nie prowadzi do pełnej synchronizacji danych, lecz do strukturalnej różnicy przebiegów: „Nie istnieją pary walutowe, które są wyświetlane identycznie w oknach w tym samym czasie, oddzielone identycznymi interwałami czasowymi”. Dodaje przy tym, że „dane czasu rzeczywistego dystrybuowane przez aplikację kliencką ‘currency_pairs’ wyświetlane są szybciej i z większą precyzją niż dane czasu rzeczywistego dystrybuowane przez aplikacje źródłowe brokerów (…) jest to spowodowane tym, że aplikacja kliencka ‘currency_pairs’ pobiera dane bezpośrednio poprzez udostępniony przez dostawcę tych danych interfejs (...). W praktyce oznacza to, że sam potwierdza on brak tożsamości między tym, co w danej chwili dzieje się na platformach O./I. B., a tym, co w tej samej chwili widzi gracz na urządzeniu C. Z perspektywy relacji do opinii W. K. ma to zasadnicze znaczenie. W. K., badając zachowanie systemu w ujęciu funkcjonalnym, stwierdził trwały brak pełnej korelacji pomiędzy notowaniami dostawców a wartościami wykorzystywanymi przez urządzenia C. do rozstrzygania gier. S. R., badając ten sam system w ujęciu laboratoryjnym i dokumentując przebieg na nagraniach ekranowych, dochodzi do identycznego rezultatu empirycznego: brak jest par walutowych, które w obu oknach u dostawcy i u C. zachowywałyby się identycznie w tym samym czasie i w tych samych interwałach. Różni się jedynie interpretacja. Biegły W. K. wskazuje na systematyczne ingerencje po stronie serwera C., natomiast S. R. identyfikuje przyczyny stwierdzonych rozbieżności w opóźnieniach transmisji, architekturze sieci oraz metodyce agregacji i dystrybucji danych. Z perspektywy funkcjonalnej i normatywnej, relewantnej dla oceny hazardowego charakteru gry, system C. nie stanowi jednak dla użytkownika bezpośredniego, niezmienionego i weryfikowalnego odzwierciedlenia rzeczywistych notowań rynkowych, lecz działa jak autonomiczny generator sekwencji liczbowych, których przebiegu gracz nie jest w stanie odtworzyć ani zweryfikować w oparciu o dane pozyskiwane od pierwotnych dostawców informacji giełdowych. W opinii ustnej S. R. jasno opisał skalę i zakres empirycznego eksperymentu, który stanowi podstawę jego wniosków. Oświadczył, że „przeprowadzał jeden eksperyment w postaci porównania aplikacji firmy C. z aplikacjami firm (...). i I. B., czy kursy walut dystrybuowane przez te firmy brokerskie są tożsame z kursami wyświetlanymi przez aplikacje C.”. Wyjaśnił, że eksperyment składał się z dwóch części: najpierw porównania z O., a następnie z I. B., zaś „w rezultacie tego porównania dowiódł w opinii, że dane w postaci kursów dystrybuowane przez aplikację O. i I. B. są różne z tymi wyświetlanymi przez aplikacje C.”. Tym samym sam biegły przyznaje, że jego konkluzja o braku manipulacji w kodzie źródłowym nie opiera się na szeregu niezależnych testów, lecz na jednym eksperymencie porównawczym, w którym wynik w warstwie faktów w pełni pokrywa się z ustaleniami W. K. Dane widoczne na urządzeniu hazardowym nie są tożsame z danymi publikowanymi przez rynek. Podobnie jak W. K., S. R. ustalił jednoznacznie występowanie rozbieżności pomiędzy danymi prezentowanymi przez C. a danymi dostawców. Wprost stwierdził: „istnieją rozbieżności polegające na tym, że w jednym oknie (aplikacja: ‘currency_pairs’) dla jednej pary pojawia się jakaś wartość, a na drugim oknie (aplikacje: ‘I. B.’ (…) i ‘O. M. 5’) ta wartość nie jest uwzględniona”. Jednocześnie zaznaczył, że „nie istnieją pary walutowe, które są wyświetlane identycznie w oknach w tym samym czasie, oddzielone identycznymi interwałami czasowymi” oraz że „dane czasu rzeczywistego dystrybuowane przez aplikację kliencką ‘currency_pairs’ wyświetlane są szybciej i z większą precyzją niż dane czasu rzeczywistego dystrybuowane przez aplikacje źródłowe brokerów”. Należy podkreślić, że biegły w tej pierwszej opinii skoncentrował się na aplikacji klienckiej i danych wyświetlanych użytkownikowi; nie badał serwera C., z którego ta aplikacja pobiera dane. Jego ustalenia empiryczne obejmują więc wyłącznie końcowy etap łańcucha przesyłania danych. Istotne jest jednak, że w warstwie faktów opisanych w tabelach „czerwonych” jego ustalenia dokładnie odpowiadają temu, co wcześniej stwierdził W. K. Wartości widoczne w „currency_pairs” nie pokrywają się w czasie i wartościowo z danymi dostawców. Druga część opinii biegłego S. R. ma charakter „kodowy” i stanowi przejście od poziomu obserwacji zewnętrznej do poziomu analizy źródeł (white-box). Przedmiotem badania, jak wynika z obszernego opisu, był kod źródłowy oprogramowania w języku J., działającego po stronie klienta (aplikacja „currency_pairs”) oraz po stronie serwera (aplikacje „I. B.”, „O.”, „serwer_notowan_street_forex”). Metodologia badania była dwustopniowa. W pierwszym etapie biegły skompilował pliki „.java” i porównał powstałe pliki „.class” z binariami znajdującymi się w katalogach aplikacji, odpowiadając na pytanie, „czy pliki źródłowe (…) są na pewno tymi samymi aplikacjami” co pliki uruchamiane na serwerze „produkcyjnym” oraz „czy (…) po skompilowaniu i uruchomieniu – pobierają dane z tego samego miejsca (źródła), co aplikacje uruchamiane na serwerze ‘Produkcyjnym’ platformy C.”. W drugim etapie przeprowadził oględziny kodu, wyszukując instrukcje mogące świadczyć o celowej modyfikacji danych lub generowaniu liczb losowych. W wyniku tej analizy biegły w opinii ustnej stwierdził: „W wyniku analizy kodów źródłowych wyżej wymienionych aplikacji stwierdziłem, że w kodach źródłowych nie znajdują się zapisy świadczące o tym, że aplikacja firmy C. modyfikuje lub podstawia losowe dane źródłowe”. Jednocześnie wyjaśnił, że w algorytmie U. I. występują parametry wagowe „w” i średnie wartości „v”, przy czym „wszystkie parametry kursu są używane do obliczania wartości USD index i są wartości realne i nie są to wartości losowe” oraz podsumował: „aplikacja C. korzysta z realnych czy rzeczywistych kursów wartości walut, a nie wartości losowych”. Trzeba jednak stanowczo podkreślić, że takie wnioski mają charakter negatywny i ograniczony: biegły potwierdza jedynie, że w badanym kodzie nie odnalazł jawnych instrukcji (...) (generatora liczb losowych) ani fragmentów wprost podstawiających losowe dane. Nie oznacza to, że system jako całość nie mógł generować dla gracza wyników losowych w sensie funkcjonalnym. Co więcej, sam S. R. w opinii pisemnej formułuje pytanie: „czy brak jest śladów zapisów w kodach źródłowych oprogramowania lub narzędzi do celowego modyfikowania tych danych po stronie serwera (…) i świadczy o tym, że rozbieżności w prezentowaniu danych wynikają wyłącznie naturalnie z topologii architektury serwerów i sposobu dostarczania usług przez ‘I. B.’ lub ‘O.’?”. Już sama konstrukcja pytania pokazuje, że wniosek o „wyłącznym” pochodzeniu rozbieżności z latencji i topologii sieci jest wnioskiem inferencyjnym, opartym na założeniu, że cały relewantny kod został ujawniony i zbadany. Tymczasem w tej samej opinii ustnej biegły przyznał, że „badał tylko oprogramowanie, które jest zabezpieczone w aktach sprawy, a z którego roku jest to oprogramowanie to nie ma pojęcia” oraz że „tych automatów fizycznie nie widział”, działając „na podstawie oprogramowania w aktach sprawy”. Oznacza to, że jego analiza, choć poprawna na poziomie formalnej struktury kodu, nie obejmuje rekonstrukcji faktycznego stanu produkcyjnego urządzeń w latach objętych zarzutem i z definicji nie może prowadzić do kategorycznego stwierdzenia braku manipulacji; może jedynie wykazać, że w badanej wersji kodu nie ujawniono mechanizmu (...) (generatora liczb losowych). Z tego względu sąd odwoławczy przyjął, że ustalenia S. R. co do braku generatora losowości w kodzie nie podważają ustaleń biegłego W. K. w zakresie losowości funkcjonalnej. Brak jawnego wywołania funkcji losowości nie przesądza bowiem o jej braku w rozumieniu przyjętym w ustawie o grach hazardowych. W opinii ustnej złożonej na rozprawie biegły S. R. potwierdził, że przeprowadził eksperyment porównawczy, w ramach którego „dowiódł w opinii, że dane w postaci kursów dystrybuowane przez aplikację O. i I. B. są różne z tymi wyświetlanymi przez aplikacje C.”. Jest to jednoznaczne uznanie rozbieżności, tożsamych co do istoty z tymi, które ujawnił W. K. Biegły rozwinął opis wzoru U. I., podkreślając, że wszystkie parametry „są wartościami realnymi i nie są to wartości losowe” oraz że „aplikacja C. korzysta z realnych czy rzeczywistych kursów wartości walut, a nie wartości losowych”. Wypowiedź ta dotyczy jednak poziomu deklaratywnej struktury algorytmu, a nie faktycznego przebiegu danych wykorzystywanych w badanych eksperymentach, co sam biegły przyznał, wskazując zarazem na stwierdzoną rozbieżność między kursem u dostawców a kursem w aplikacji C. Biegły w opinii ustnej bardzo precyzyjnie opisał czasową strukturę gry: „o wygranej decyduje 1 sekunda lub więcej, z tego co pamiętam maksymalnie 10 sekund. (…) Niektóre gry miały ustawioną 1 sekundę, a niektóre 10 sekund. Ktoś kto grał nie wiedział ile trwa okres, z którego będą brane dane. Ten okres jednej sekundy jest okresem bardzo długim z punktu widzenia gier tego typu”. Wypowiedź ta, choć sformułowana w perspektywie technicznej, wprost wzmacnia obraz gry jako mechanizmu, którego wynik jest dla gracza nieprzewidywalny: ani moment początku, ani długość interwału, ani moment końca nie są graczowi znane. Nadto biegły S. R. jednoznacznie przyznał ograniczenia swojej ekspertyzy: „ja tych automatów fizycznie nie widziałem. (…) Opinia jest na podstawie oprogramowania. (…) Kody są dostępne w postaci elektronicznej i w wydruku w aktach sprawy. Nie pamiętam kto dokonał zabezpieczenia. Ja badałem tylko oprogramowanie, które jest zabezpieczone w aktach sprawy, a z którego roku jest to oprogramowanie to nie mam pojęcia”. Biegły sam wskazał, że nie mógł potwierdzić tożsamości badanego kodu z kodem faktycznie wykonywanym na urządzeniach w relewantnym czasie. Dla pełności wywodu wymaga podkreślenia bardziej złożony, techniczny wymiar ustaleń biegłego S. R. dotyczących architektury i funkcjonowania systemu C. W swoich opiniach pisemnych i ustnej biegły zrekonstruował wielowarstwowy model przetwarzania danych, obejmujący po stronie serwerowej aplikacje „I. B.”, „oanda_with_api” oraz „serwer_notowan_street_forex”, odpowiedzialne za pobieranie notowań z interfejsów (...) dostawców, ich agregację, przeliczenia i zaokrąglanie, a po stronie użytkownika aplikację kliencką „currency_pairs”, która prezentuje już przetworzony indeks USD. Analiza kodu źródłowego wykazała, że strumień danych wejściowych stanowią rzeczywiste notowania rynkowe, które są następnie poddawane określonym operacjom arytmetycznym i transformacjom reprezentacji, w tym zaokrąglaniu do 6 lub 10 miejsc po przecinku z wykorzystaniem klasy BigDecimal i trybu RoundingMode.HALF_UP. Biegły przedstawił także wzór matematyczny służący do obliczania U. I., w którym wyróżnił parametry wagowe „w”, stanowiące stałe współczynniki przypisane do określonych par walutowych, oraz parametry „v”, będące średnimi wartościami kursów obliczanymi na podstawie rzeczywiście pobieranych notowań; parametry k1–k4 „odzwierciedlają kursy z kolumny 1,2,3,4”, a wszystkie parametry kursu „są wartościami realnymi i nie są to wartości losowe”. W jego ocenie ten fragment algorytmu ma charakter deterministyczny, nie zawiera jawnego generatora liczb pseudolosowych, a więc na poziomie deklaratywnej struktury kodu nie implementuje wprost „klasycznego” mechanizmu losującego. Opis ten należy jednak widzieć w ścisłym związku z warstwą obserwacji empirycznych, zarówno własnych S. R., jak i uprzednio przeprowadzonych przez W. K. S. R. nie tylko przyjmuje, że dane wejściowe pochodzą od O. i I. B., ale również potwierdza, że dane wyświetlane następnie w aplikacji „currency_pairs” w badanych eksperymentach nie są z tymi notowaniami tożsame, co znajduje wyraz w odnotowanych przez niego różnicach wartościowych i czasowych – w tym w tabelach, gdzie kolorem „czerwonym” oznacza wprost przypadki, gdy zmiana widoczna u brokera nie jest widoczna w C. lub odwrotnie. Wprost stwierdza zresztą, że „istnieją rozbieżności polegające na tym, że w jednym oknie (…) pojawia się jakaś wartość, a na drugim oknie (…) ta wartość nie jest uwzględniona”. Zestawiając poziom kodu z poziomem zachowania systemu, biegły opisuje zatem system, który na etapie projektu korzysta z realnych kursów, lecz na etapie wykonania generuje przebieg indeksu różny od przebiegu tego samego indeksu rekonstruowanego bezpośrednio z danych dostawców. W tym sensie jego ustalenia techniczne sformułowane w kategoriach programistycznych prowadzą do tego samego faktu, który ujawnił biegły W. K. w badaniach black-box, tj. braku w czasie rzeczywistym jednoznacznej korelacji pomiędzy strumieniem notowań rynkowych a strumieniem danych wykorzystywanych do rozstrzygania wyników gier. Techniczna korelacja opinii obu biegłych polega więc na tym, że opisują oni ten sam system na dwóch komplementarnych poziomach. W. K. rekonstruuje funkcję przejścia „dane wejściowe – wynik gry”, obserwując jedynie wejścia i wyjścia, podczas gdy S. R. analizuje strukturę operatora, który tę funkcję realizuje, w postaci kodu źródłowego i architektury aplikacji. Tam, gdzie W. K. mówi o hybrydowym charakterze systemu (połączenie danych rynkowych z wewnętrznym komponentem (...), dodatkowymi przekształceniami i ekstremalnie krótkimi interwałami czasowymi), S. R. wskazuje na kod, który formalnie przetwarza rzeczywiste dane, ale w praktyce, co sam przyznaje, prowadzi do generowania wartości różniących się od notowań źródłowych. Kluczowym elementem, który łączy ustalenia obu biegłych, jest zjawisko latencji i sposób przesyłu danych w sieci (...)/IP. Zarówno W. K., jak i S. R. odwołują się do opóźnień sieciowych jako właściwości immanentnej architektury klient–serwer, przy czym S. R. bardziej akcentuje ich „naturalny” charakter. Transmisja danych od dostawców (O., I. B.) do serwerów C., a następnie z serwerów C. do terminali graczy odbywa się przy użyciu protokołu (...), który gwarantuje niezawodność i uporządkowanie strumienia pakietów kosztem potencjalnych retransmisji, zmiany trasy pakietów czy chwilowego przeciążenia łączy. Każdy z tych etapów generuje opóźnienia rzędu dziesiątek lub setek milisekund, przy czym opóźnienia te są zmienne w czasie i wrażliwe na chwilowy stan sieci. (...) zapewnia, że pakiety dotrą w poprawnej kolejności, ale nie gwarantuje stałego czasu dotarcia; w razie utraty pakietu następuje retransmisja, co jeszcze bardziej zwiększa latencję. S. R. wyjaśnia to zjawisko, wskazując, że z uwagi na „złożoność struktur rynku, różnorodność uczestników i szybkość, z jaką zachodzą zmiany na rynkach finansowych ‘latencja’ jest nieuniknionym aspektem handlu elektronicznego”, a dane obarczone błędem latencji są nadal klasyfikowane jako „dane czasu rzeczywistego”. Z punktu widzenia czystej teorii transmisji opóźnienie nie generuje nowych wartości, a jedynie przesuwa w czasie dotarcie wartości istniejących w strumieniu źródłowym. Dlatego stwierdzone przez obu biegłych przypadki pojawiania się w aplikacji „currency_pairs” wartości niewystępujących u dostawców w tym samym przedziale czasowym nie zostały przez biegłego w sposób jednoznaczny wyjaśnione wyłącznie przez latencję (...)/IP. Mogą natomiast wynikać z kombinacji kilku zjawisk: uśredniania, zaokrągleń numerycznych do wielu miejsc po przecinku, różnic w częstotliwości próbkowania po stronie dostawców i po stronie C., a także z ewentualnych dodatkowych modułów agregujących, których pełnej analizy S. R. nie przeprowadził. W tej perspektywie latencja nie jest wyjaśnieniem rozbieżności, lecz ich katalizatorem: sprawia, że system operuje w sposób ciągły na danych historycznych, a nie na rzeczywistych. Przy czym historyczność ta ma skalę czasową krytyczną z punktu widzenia gier o interwałach rzędu jednej sekundy. Jeżeli zestawić tę architekturę z konstrukcją gry ustaloną przez obu biegłych, tj. krótkie, 1–10-sekundowe okna, nieujawnione graczowi, rozstrzygające o wygranej lub przegranej na podstawie różnic indeksu na piątym i dalszych miejscach po przecinku, to na gruncie czystej techniki system C. jawi się jako układ, w którym deterministyczny algorytm przetwarzania danych rynkowych, zaopatrzony w wiele źródeł opóźnień (...)/IP, operacje uśredniania i zaokrąglania oraz potencjalne wewnętrzne zmienne typu (...), generuje sekwencje wartości dla gracza praktycznie nieodróżnialne od sekwencji wartości losowych. Obaj biegli na poziomie faktów wskazują na tę samą właściwość. Gracz stoi wobec mechanizmu, którego wyników nie jest w stanie przewidzieć ani na podstawie obserwacji rynku, ani na podstawie znajomości wzoru, ani przy użyciu jakiejkolwiek racjonalnej strategii w horyzoncie jednej sekundy. Nadto obaj biegli potwierdzają występowanie rozbieżności pomiędzy danymi prezentowanymi przez urządzenia C. a notowaniami dostawców. W. K. stwierdza, że pojawiają się wartości niepublikowane przez żaden z systemów źródłowych; S. R. wskazuje na wartości występujące wyłącznie w oknie „currency_pairs” i wprost przyznaje, że „dowiódł w opinii, że dane w postaci kursów dystrybuowane przez aplikację O. i I. B. są różne z tymi wyświetlanymi przez aplikacje C.”. Są oni też zgodni co do konstrukcji matematycznej wskaźnika U. I. i co do tego, że o wyniku gry decyduje wartość tego wskaźnika obliczana w krótkich, liczonych w sekundach interwałach, przy czym gracz nie ma wpływu ani na długość interwału, ani na początek czy koniec okna, które zostanie użyte do rozstrzygnięcia wyniku. Wypowiedź S. R., że „o wygranej decyduje 1 sekunda lub więcej, z tego co pamiętam maksymalnie 10 sekund” i że „ktoś kto grał nie wiedział ile trwa okres, z którego będą brane dane”, w pełni koresponduje z opisem mechanizmu udzielonym przez W. K. A także obaj biegli potwierdzają, że z perspektywy użytkownika nie istnieje możliwość odtworzenia danych wejściowych, na podstawie których system rozstrzyga o wygranej czy przegranej. Gracz nie zna ani topologii połączeń sieciowych, ani skali opóźnień, ani dokładnej struktury algorytmu, a w konsekwencji nie jest w stanie w warunkach realnej gry prześledzić łańcucha od notowań rynkowych do wyniku prezentowanego na ekranie. Stąd też można stwierdzić, że spór między biegłymi ma charakter przede wszystkim interpretacyjny i dotyczy przyczyn stwierdzonych rozbieżności oraz konsekwencji prawnych tych ustaleń. Niezależnie jednak od tego, czy przyczyny rozbieżności zostaną zakwalifikowane jako celowa manipulacja algorytmiczna, czy jako efekt złożonej interakcji latencji, agregacji, zaokrągleń i ewentualnych komponentów wewnętrznych (w rodzaju (...)), rezultat funkcjonalny dla gracza pozostaje identyczny: wynik gry jest dla niego nieprzewidywalny. (...)., w świetle ustaleń obu biegłych, zachowuje się jak złożony generator liczb pseudolosowych, którego źródłem entropii są mikrowahania kursów walut oraz techniczne właściwości rozproszonego systemu teleinformatycznego. Dane wejściowe są wprawdzie deterministyczne na poziomie fizycznym (wynikają z notowań i algorytmu), jednak w skali piątego i dalszych miejsc po przecinku oraz w horyzoncie jednej sekundy stają się praktycznie nieodróżnialne od losowych dla jakiegokolwiek ludzkiego gracza. Opinia biegłego S. R. nie obala wniosków W. K., a w wielu kluczowych punktach je potwierdza. Dane prezentowane przez C. różnią się od danych rynkowych, gracz nie jest w stanie ich odtworzyć ani przewidzieć, a wynik gry zależy od krótkotrwałych, dynamicznych zmian wskaźnika. W świetle tego standardu poszukiwanie w kodzie source’owym klasycznego generatora liczb losowych ( (...)) nie jest warunkiem koniecznym stwierdzenia, że gra ma charakter losowy. Wystarczające jest ustalenie, że mechanizm ustalania wyniku opiera się na zmiennych, których wartości w danym horyzoncie czasowym gracz nie może racjonalnie przewidzieć, ani w oparciu o obserwację rynku, ani w oparciu o znajomość algorytmu. Zestawiając ten standard z ustaleniami obu biegłych należy stwierdzić, że zarówno W. K. – wprost – jak i S. R. – pośrednio – potwierdzili, iż wynik gier na urządzeniach C. jest dla gracza nieprzewidywalny: dane prezentowane na ekranie są niespójne z rynkiem, obarczone opóźnieniami, zaokrągleniami i dodatkowymi transformacjami, zaś konstrukcja gry (interwały 1–10 sekund, nieujawnione graczowi) uniemożliwia opracowanie jakiejkolwiek skutecznej strategii inwestycyjnej. Biegły M. T. jest specjalistą z zakresu finansów i bankowości, publicznego obrotu papierami wartościowymi, rynku kapitałowego i giełdowego, matematyki finansowej oraz instrumentów finansowych. Jego kompetencje mają zatem charakter ekonomiczno-finansowy i są komplementarne względem kompetencji biegłych informatyków. Metodologia przyjęta przez biegłego w opinii pisemnej opierała się na analizie nagrań z eksperymentów procesowych przeprowadzonych przez funkcjonariuszy (...)Skarbowego, oględzinach analogicznych urządzeń z platformą C. przeprowadzonych w urzędzie celnym, analizie opinii innych biegłych oraz własnych badaniach porównawczych w zakresie danych prezentowanych na urządzeniach. Jednocześnie biegły wprost wskazał granice swoich kompetencji, przyznając, że „nie jest w stanie odnieść się do zarzutu manipulacji danymi przez platformę C.”. Tym samym biegły świadomie wyłączył ze swojego badania kluczowy obszar faktyczny, integralność danych i sposób ich generowania, zastrzegając, że nie posiada kwalifikacji z zakresu informatyki śledczej. Już na poziomie metodologicznym oznacza to, że jego opinia odpowiada na pytanie, jak wyglądałaby operacja finansowa przy założeniu prawdziwości danych, a nie na pytanie, czy dane te faktycznie odzwierciedlały rynek. W warstwie konstrukcyjnej biegły M. T. przedstawił spójny i poprawny teoretycznie opis opcji binarnych jako instrumentów finansowych. Wywiódł on, że gracze zawierali transakcje polegające na zajęciu określonej pozycji względem instrumentu bazowego (pary walutowej EUR/USD lub indeksu (...)), określeniu ceny wykonania, wskazaniu czasu życia „opcji” (od jednej sekundy do kilku minut, w zależności od platformy), uiszczeniu premii oraz rozliczeniu według relacji kursu instrumentu bazowego do ceny wykonania w chwili wygaśnięcia. Na tej podstawie biegły zakwalifikował oferowane transakcje jako instrumenty finansowe w rozumieniu przepisów o obrocie instrumentami finansowymi i powołał przepisy, zgodnie z którymi transakcje dotyczące instrumentów finansowych co do zasady nie stanowią gry ani zakładu w rozumieniu kodeksu cywilnego ani gry losowej w rozumieniu ustawy hazardowej. Wywód biegłego operuje jednak na poziomie normatywnym i modelowym. Opisuje, jak funkcjonuje typowa opcja binarna na rynku regulowanym, przy założeniu, że instrument bazowy jest rzeczywisty, dane są wierne, a uczestnik podejmuje decyzję inwestycyjną na podstawie przejrzystych informacji. Biegły przyjął zatem założenie, że dane prezentowane przez C. są rzetelne i pochodzą z rynku, i w oparciu o to założenie zrekonstruował typową strukturę instrumentu pochodnego. Nie podjął natomiast jakichkolwiek działań zmierzających do empirycznego zweryfikowania tego założenia. W tej części jego opinia ma więc charakter abstrakcyjny: odpowiada na pytanie, czym w teorii jest opcja binarna, a nie na pytanie, czy badane urządzenie rzeczywiście działało jak opcja. Ważnym elementem opinii M. T. jest analiza relacji między wykresem instrumentu bazowego a wizualizacją bębnową. Biegły, opierając się na analizie nagrań z eksperymentów, trafnie ustalił sekwencję zdarzeń: najpierw dochodziło do wygaśnięcia „opcji” i ustalenia wyniku transakcji według relacji kursu do przyjętego poziomu, a dopiero następnie następowało zatrzymanie bębnów w układzie odpowiadającym kwocie rozliczenia. Potwierdza to pochodny, dekoracyjny charakter wizualizacji bębnowej względem mechanizmu rozliczenia. W ustnej opinii uzupełniającej biegły wskazał ponadto, że wizualizacja bębnowa była „zabiegiem marketingowym w celu żeby zachęcić określoną grupę użytkowników, którzy nie byli zainteresowani tym co się dzieje na wykresach, może bardziej skupieni na zdarzeniu losowym czy coś takiego”. W ten sposób sam biegły potwierdził, że interfejs urządzenia był projektowany pod kątem przyciągnięcia osób postrzegających grę jako zdarzenie losowe, a nie jako transakcję inwestycyjną na rynku finansowym. Ustalenie to jest spójne z zewnętrznym wyglądem urządzeń (bębny, akceptor banknotów, hopper z monetami) i z miejscem ich instalacji, typowym dla automatów hazardowych, a nie dla terminali inwestycyjnych. Fundamentalną słabością opinii M. T. jest całkowite zaniechanie badania integralności danych, które miały stanowić podstawę rozliczeń. Biegły nie porównywał danych prezentowanych przez C. z danymi brokerów, nie badał opóźnień transmisji, nie analizował, czy wartości pojawiające się na platformie odpowiadały wartościom notowanym na rynku, nie sprawdzał ruchu sieciowego, nie ustalał, czy dane wykorzystywane do wyliczenia indeksu rzeczywiście pochodziły z zewnętrznego źródła, a wreszcie — co sam przyznał — nie widział działających urządzeń, nie znał ich konfiguracji. Decydujące znaczenie dla oceny opinii M. T. ma jej część ustna, złożona na rozprawie przed sądem. W odpowiedzi na pytanie prokuratora biegły stwierdził: „Nie da się przewidzieć jakie wartości znajdą się na 5 czy obojętnie jakim miejscu po przecinku, nie jestem w stanie przewidzieć na jakim poziomie ukształtuje się kurs P. w ciągu 1 sekundy czy 10 min.” Wypowiedź ta stanowi jasne przyznanie, że zmiany kursów w tak krótkich interwałach czasowych, w szczególności na piątym miejscu po przecinku, są nieprzewidywalne nawet dla profesjonalisty rynku finansowego. W świetle poglądu wyrażonego w wyroku Sądu Najwyższego w sprawie V KK 173/22, gra ma charakter losowy wówczas, gdy dla gracza jej wynik jest nieprzewidywalny i nie istnieje strategia pozwalająca w sposób zgodny z zasadami gry systematycznie polepszyć wynik. Skoro licencjonowany doradca inwestycyjny, biegły z wieloletnim doświadczeniem na rynku, przyznaje, że nie jest w stanie przewidzieć zachowania kursu w interwale jednej sekundy, to tym bardziej przeciętny użytkownik automatu, pozbawiony specjalistycznej wiedzy i narzędzi, nie posiada takiej możliwości. W warstwie faktycznej biegły T. wprost potwierdza zatem funkcjonalną nieprzewidywalność wyniku gry. Ocena, że taka nieprzewidywalność wypełnia przesłankę losowości w rozumieniu ustawy o grach hazardowych. Biegły próbuje co prawda zrelatywizować to przyznanie przez odwołanie się do przepisów prawa finansowego, twierdząc, że „moje stanowisko co do braku losowości opieram się na przepisach prawa, które wykluczają termin losowości. Wiadomym jest, że te operacje są nieprzewidywalne, nie możemy być pewni jak wykres się zmieni w ciągu tej 1 sekundy”. Rozróżnia więc pojęcie „nieprzewidywalności” i „losowości” w rozumieniu prawnym (której zaprzecza, powołując się na normatywne wyłączenie instrumentów finansowych spod ustawy hazardowej). Tego rodzaju rozróżnienie nie ma jednak znaczenia z punktu widzenia prawa karnego skarbowego i prawa hazardowego, które operują właśnie pojęciem losowości rozumianej funkcjonalnie jako nieprzewidywalność wyniku dla gracza. Próba oparcia się na tym, że akty prawne regulujące instrumenty finansowe „nie posługują się pojęciem losowości”, stanowi zabieg czysto formalny, ignorujący treść zachowania, a więc rzeczywisty mechanizm gry. W analizowanej sprawie kluczową rolę odgrywa jednosekundowy horyzont czasowy rozgrywki. Biegły M. T. potwierdził, że w odniesieniu do większości platform „tego wyboru nie było, był czas określony na 1 sekundę”, a więc użytkownik nie mógł wydłużyć czasu życia „opcji”, co mogłoby potencjalnie zwiększyć możliwość zastosowania jakiejkolwiek racjonalnej strategii opartej na analizie rynku. J. interwał jest typowy dla obszaru tzw. high frequency trading, w którym działają wyspecjalizowane algorytmy operujące w mikrosekundach, wyposażone w infrastrukturę techniczną niedostępną odbiorcy detalicznemu. W tej perspektywie należy odczytywać także fragment wypowiedzi biegłego S. R., który wskazywał, że jedna sekunda jest „okresem bardzo długim z punktu widzenia gier tego typu”. Jest to prawdą z punktu widzenia procesora i algorytmów (...), lecz nie z perspektywy człowieka, dla którego jedna sekunda jest czasem poniżej progu realnej analizy, reakcji i podjęcia świadomej, opartej na danych decyzji inwestycyjnej. Człowiek nie jest w stanie w czasie jednej sekundy odczytać wykresu, zinterpretować danych makroekonomicznych i zareagować w sposób strategiczny. Na tym tle konstatacja biegłego M. T., że zmiany kursu w takim interwale są nieprzewidywalne nawet dla profesjonalisty, nabiera szczególnego znaczenia. Oznacza bowiem, że konstrukcja urządzeń C. tworzy sytuację, w której gracz nie ma żadnego realnego wpływu na wynik. Horyzont czasowy i brak możliwości kształtowania parametrów gry wzmacniają zatem ocenę o losowym charakterze zachowania. Jeżeli mechanizm, który ma przypominać opcję binarną, operuje na danych nierealnych, opóźnionych, modyfikowanych lub generowanych wewnętrznie, to nie powstaje instrument finansowy w rozumieniu ustawy o obrocie instrumentami finansowymi. Powstaje konstrukcja czysto stochastyczna, imitująca jedynie strukturę opcji, ale faktycznie działająca jak automat do gier, w którym wynik podlega mechanizmowi losowemu z punktu widzenia użytkownika. Tego fundamentalnego rozróżnienia biegły M. T. nie dostrzega, ponieważ w ogóle nie analizuje warstwy danych, na której jego argumentacja powinna się opierać. Zestawienie opinii W. K. z finansową opinią M. T. ujawnia zasadniczą asymetrię. Pierwsza bada realne urządzenia, dokonuje eksperymentów, porównuje dane i ustala, że C. funkcjonował jak generator pseudolosowy; druga opisuje modelowo poprawną konstrukcję opcji, przyjmując bez weryfikacji prawdziwość danych. W takiej konfiguracji opinia M. T. nie tylko nie podważa wniosków W. K., lecz w istocie je wzmacnia, gdy M. T. przyznaje, że wynik jest nieprzewidywalny, a użytkownik nie ma kontroli nad procesem w skali jednej sekundy. Ocena opinii biegłego podlega tym samym dyrektywom, co ocena innych dowodów, a więc zasadzie swobodnej oceny dowodów z art. 7 k.p.k., realizowanej przy zachowaniu wymogu oparcia rozstrzygnięcia wyłącznie na całokształcie okoliczności ujawnionych w toku rozprawy (art. 410 k.p.k.) oraz przy dochowaniu obowiązku dochodzenia prawdy materialnej. Sąd orzekający ma prawo uznać za wiarygodne jedne dowody, a odmówić wiary innym, pod warunkiem, że swoje stanowisko przekonująco uzasadni, wykorzystując zasady logiki, wiedzy i doświadczenia życiowego. Opinia biegłego M. T., zarówno w części pisemnej, jak i ustnej, nie podważa ustaleń biegłego W. K. co do losowego i nieprzewidywalnego charakteru gier urządzanych na platformie C. Z tych względów Sąd Okręgowy uznał, że opinia biegłego M. T. może być wykorzystana jedynie w zakresie, w jakim opisuje teoretyczną konstrukcję krótkoterminowych instrumentów finansowych oraz de facto potwierdza nieprzewidywalność wyniku w jednosekundowym horyzoncie. W żadnym razie nie podważa ona ustaleń o losowym charakterze gier na terminalach C., dokonanych na podstawie opinii biegłych informatyków. Ostatecznie, przy uwzględnieniu całokształtu materiału dowodowego, Sąd odwoławczy podziela stanowisko, że gry urządzane za pomocą platformy C. miały charakter losowy i spełniały przesłanki gry losowej w rozumieniu ustawy o grach hazardowych, zaś opinia M. T. przyznaje rację biegłemu W. K. co do nieprzewidywalności i losowości tych gier. Zarzut apelacji, zgodnie z którym Sąd Rejonowy miał dopuścić się naruszenia art. 7 k.p.k. oraz art. 410 k.p.k. przez wadliwą ocenę opinii dr inż. A. B. oraz również opinii biegłych sądowych M. T. i S. R., jest niezasadny. Zarzut ten opiera się na tezie, że Sąd meriti w sposób nieuprawniony „pominął” wskazane opinie, mimo iż miały one, zdaniem skarżącego, fundamentalne znaczenie dla rozstrzygnięcia sprawy. Lektura uzasadnienia wyroku oraz analiza przebiegu postępowania dowodowego prowadzą jednak do wniosku odwrotnego. Sąd Rejonowy, pozostając w pełnej zgodzie z art. 7 k.p.k. oraz art. 410 k.p.k., poddał te opinie ocenie w sposób zgodny z zasadami prawidłowego rozumowania, wskazaniami wiedzy i doświadczenia życiowego oraz zawarł tę ocenę w uzasadnieniu w zakresie adekwatnym do ich procesowego znaczenia. Punktem wyjścia jest zróżnicowanie statusu dowodowego dokumentów objętych zarzutem. Opinia dr A. B. ma charakter dokumentu prywatnego i jako taka nie korzysta z walorów obiektywizmu oraz gwarancji procesowych właściwych opinii biegłego w rozumieniu art. 193 k.p.k. Ocena tego dokumentu przez Sąd nie mogła być zatem tożsama z oceną dowodu z opinii biegłego, którego zadaniem jest zapewnienie sądowi wiadomości specjalnych w zakresie określonym przez tezę dowodową. Sąd meriti był uprawniony, a wręcz zobowiązany, do oceny, czy dokument prywatny, sporządzony poza strukturą procesową i bez kontroli nad materiałem źródłowym, ma jakąkolwiek przydatność poznawczą dla poczynienia ustaleń faktycznych. Ocena ta została przeprowadzona zgodnie z art. 7 k.p.k. Należy tu z całą stanowczością wskazać, iż prywatna opinia dr A. B. dotyczy wyłącznie jednego, bardzo wąskiego zagadnienia, a mianowicie zachowania aplikacji klienckich O. i I. B. na dwóch komputerach w różnych lokalizacjach geograficznych, to jest w O. i F. Autorka porównuje wartości kursów wyświetlanych w tym samym czasie na dwóch egzemplarzach tej samej aplikacji, nagrywa ekran, a następnie na podstawie analizy nagrań stwierdza, że występują dwa typy różnic: po pierwsze, zwykłe przesunięcia czasowe, czyli opóźnienia w odświeżaniu kursów, po drugie, sytuacje, w których dany kurs pojawia się w jednym oknie, a w drugim – przy uwzględnieniu opóźnienia – nie zostaje zarejestrowany. Wynik ten autorka podsumowuje wprost, wskazując, że w aplikacjach powstają przesunięcia w czasie, ale również zdarzają się momenty, gdy dany kurs jest wyświetlony w jednej aplikacji, a nie jest wyświetlony w drugiej, oraz że takie sytuacje odnotowano zwłaszcza w serwisie I. B., a sporadycznie w serwisie (...). Podczas gdy biegli sądowi W. K. i S. R. koncentrowali swoje wysiłki badawcze na konkretnych dowodach rzeczowych w postaci zabezpieczonych urządzeń, oprogramowania C. oraz jego kodu źródłowego, autorka opinii prywatnej analizowała wyłącznie ogólne zjawiska zachodzące w sieci Internet, takie jak opóźnienia w transmisji danych między serwerami dostawców zewnętrznych. Ekspertyza ta nie bada w ogóle systemu C., nie porównuje C. z brokerami, nie dotyka terminali M., nie rekonstruuje zachowania urządzeń ani serwerów w latach, których dotyczy postępowanie. Przedmiot jej badania stanowi jedynie ogólne zjawisko, że dwa różne komputery, wpięte do sieci w różnych miejscach, mogą otrzymywać z serwera brokerskiego dane z minimalnymi różnicami, w tym z sytuacjami, gdy z powodu częstotliwości odświeżania jedna instancja odnotuje kurs, a druga już nie. Dlatego też wartość dowodowa ustaleń dr A. B. dla istoty procesu karnego jest znikoma, albowiem wykazanie istnienia naturalnych opóźnień sieciowych w żaden sposób nie falsyfikuje ustaleń biegłych sądowych o fałszowaniu danych przez badany system. Z formalnego punktu widzenia można dostrzec pewien porządek warsztatowy tej ekspertyzy. Autorka opisuje konfigurację sprzętową, użyte systemy, wersję oprogramowania po aktualizacji, daty i godziny nagrań, a następnie przedstawia fragmenty danych w formie tabel. W tym sensie jej praca stanowi poprawne doświadczenie techniczne pokazujące, że dwie niezależne instancje aplikacji klienckiej mogą w warunkach silnej zmienności rynku wyświetlać nie w pełni zsynchronizowane wartości. Jednakże jest to eksperyment czysto ogólny, dotyczący własności sieci (...)/IP i architektury systemów brokerskich w roku 2023, a nie konkretnego systemu C. Ekspertyza ta nie jest dowodem na to, jak działał C. w relewantnym okresie, lecz jedynie ilustracją tezy, że latencja istnieje. Biegły W. K. wykazał empirycznie, że automat nie tylko podlega opóźnieniom, ale przede wszystkim aktywnie modyfikuje strumień danych poprzez implementację parametru „I. I.”, uzależnionego od zachowań innych graczy, oraz podstawianie wartości losowych. Badał on konkretną platformę C. i konkretne urządzenia, przeprowadził eksperyment polegający na jednoczesnym wyświetlaniu danych C. oraz danych bezpośrednio od dostawców, rejestrując ekran z częstotliwością pięćdziesięciu klatek na sekundę i porównując klatka po klatce wartości prezentowane przez C. z wartościami publikowanymi na stronach O. i I. B. Doszedł do wniosku, że C. nie tylko ma opóźnienia, ale że w wielu przypadkach używa wartości, które nie wystąpiły w ogóle u dostawców, co oznacza podmianę danych i generowanie wartości spoza rynku. Z kolei biegły S. R., analizując kod źródłowy, wskazał na konkretne instrukcje programistyczne odpowiedzialne za zaokrąglanie wartości, co stanowi ingerencję systemową, a nie sieciową. Badał on repozytoria kodu, proces kompilacji, zgodność plików „.java” i „.class”, dochodząc na płaszczyźnie czystych faktów do zgodnego wniosku, że wartości w C. często odbiegają od wartości brokerów. Ekspertyza prywatna dr A. B., choć opisuje sprzęt i daty nagrań, nie pozostaje w relacji do materiału dowodowego zgromadzonego w sprawie. Autorka nie badała ani serwera C., ani terminali, ani danych historycznych z okresu zdarzeń. Co więcej, jej badanie wykonane jest na aktualnej wersji oprogramowania po aktualizacji do wersji 5. (...) z marca 2023 roku, a więc w środowisku znacząco odmiennym od środowiska, w którym działał C. w latach wcześniejszych. Sama autorka zastrzega zresztą, że badania dotyczą tej konkretnej wersji oprogramowania. W warstwie merytorycznej prywatna opinia w istocie potwierdza jedynie to, co w sprawie nie było sporne, a mianowicie, że w sieciach o globalnym zasięgu występują opóźnienia i że dwie instancje tej samej aplikacji mogą chwilowo wyświetlać nieco odmienne stany rynku. Takie stwierdzenie nie pozostaje w kolizji z ustaleniami W. K., który nie kwestionował istnienia latencji jako takiej, lecz wskazywał na zjawisko innego rodzaju, to jest trwałe, powtarzalne pojawianie się w C. wartości, które nie wystąpiły u żadnego z dostawców, nawet przy analizie klatka po klatce z wysoką częstotliwością zapisu. Ekspertyza dr A. B. nie obejmuje takiego porównania, nie weryfikuje, czy wartości wykazywane w C. były choć raz publikowane przez brokerów, nie odnosi się do zagadnienia wartości nigdy nieistniejących w strumieniu danych. Ekspertyza prywatna, pomijając te kluczowe mechanizmy i skupiając się wyłącznie na naturze łączy internetowych, nie dotyka istoty zarzutu, jakim jest manipulacja algorytmiczna, a nie jakość połączenia internetowego. Co więcej, analiza treści prywatnej ekspertyzy potwierdza, że skoro w sieci występują istotne opóźnienia i gubienie pakietów danych, a tym samym potwierdza ona, że gracz obserwujący wykres na ekranie automatu nie otrzymuje informacji o rzeczywistym stanie rynku w czasie rzeczywistym. W korelacji z ustalonym przez biegłego finansistę M. T. oraz biegłego W. K. jednosekundowym czasem trwania gry, owa niestabilność danych czyni wynik rozgrywki całkowicie nieprzewidywalnym dla użytkownika. Tym samym ekspertyza ta, mająca w zamierzeniu dowodzić rzetelności urządzenia, dostarcza argumentów na rzecz jego losowego, hazardowego charakteru. Dyskwalifikacja omawianego dokumentu przez Sąd Rejonowy znajduje silne oparcie w przepisach procedury karnej, różnicujących status dowodowy opinii biegłego powołanego przez organ procesowy od dokumentu prywatnego przedłożonego przez stronę. Biegli sądowi, działający pod rygorem odpowiedzialności karnej i niezależni od stron, dostarczyli spójnego, wzajemnie uzupełniającego się obrazu funkcjonowania urządzenia jako hybrydy hazardowej symulującej rynek finansowy. Aby taka opinia mogła mieć jakąkolwiek wartość dla ustalenia faktów, musiałaby przynajmniej dotyczyć tego samego zdarzenia, tej samej infrastruktury i tej samej hipotezy, co opinie biegłych sądowych. Wnioski opinii dr A. B. mają charakter ogólny. Z powyższych przyczyn Sąd Rejonowy miał pełne podstawy, aby uznać prywatną opinię dr inż. A. B. za nieprzydatną do ustalenia stanu faktycznego. Nie wnosi ona nowej, relewantnej wiedzy o systemie C., nie podważa empirycznych ustaleń biegłych sądowych, nie dotyczy bezpośrednio ani urządzeń, ani danych użytych w relewantnym okresie, ogranicza się do ogólnego wykazania, że w systemach brokerskich występują opóźnienia i chwilowe rozbieżności. Teza ta, nawet jeśli jest poprawna, nie wpływa na ocenę, czy C. generował wartości losowe, czy korzystał z realnych notowań. W tym zakresie jedynymi opiniami opartymi na bezpośrednim badaniu systemu są opinie W. K., S. R. i M. T. Kwalifikacja tej ekspertyzy (dokumentu prywatnego) przez Sąd Rejonowy jako materiału nieprzydatnego do dokonania ustaleń faktycznych jest merytorycznie uzasadniona. Apelujący wielokrotnie w apelacji również odnosił się do dokumentu prywatnego – opinii prywatnej sporządzonej przez laboratorium (...).. Choć zakwestionowanie tego dokumentu przez Sąd Rejonowy jako dowodu nie mającego znaczenia do ustalania stanu faktycznego niemniejszej prawy nie było zarzutem apelacyjnym, to jednak do pełnego przedstawienia procesu dowodowego w niniejszej sprawie zasadne jest szersze przedstawienie wartości dowodowej tegoż dokumentu. Kluczowym defektem dyskwalifikującym opinię G., stanowiącym w świetle informatyki śledczej błąd kardynalny, jest brak tożsamości badanego obiektu z corpus delicti. Już wstępna analiza dokumentu ujawnia, że przedmiotem prac G. nie były urządzenia funkcjonujące w sprawie ani strumień danych determinujący rzeczywiste rozliczenia gier, lecz wariant oprogramowania dostarczony przez producenta w warunkach laboratoryjnych. Laboratorium poddało badaniu materiał dostarczony dobrowolnie przez zleceniodawcę, nie weryfikując jego sum kontrolnych, zgodności bitowej z kodem zaimplementowanym na zatrzymanych automatach, ani nie posiadając jakiejkolwiek kontroli nad kodem działającym po stronie serwera C. To ograniczenie metodologiczne a priori uniemożliwia nadanie ekspertyzie rangi dowodu w sprawie, której sednem jest funkcjonowanie systemu w realnych warunkach eksploatacji, a nie w sterylnym środowisku symulowanym. Kontrast między powierzchowną metodologią G. a rygorystycznym podejściem biegłych sądowych jest uderzający i niemożliwy do zbagatelizowania. Biegły W. K. badał konkretne, zabezpieczone urządzenia w czasie rzeczywistym, przechwytując obraz z częstotliwością umożliwiającą analizę klatka po klatce, co pozwoliło na wykazanie, że system C. nie odzwierciedla rzeczywistych danych rynkowych, lecz prezentuje wartości syntetyczne, nigdy niepublikowane przez dostawców takich jak (...). Z kolei biegły S. R. dokonał analizy kodu źródłowego, badając wewnętrzne mechanizmy indeksu i zmienne obliczeniowe, podczas gdy G. nie analizowało ani algorytmów, ani kodu, pomijając kluczowe zmienne determinujące wynik gry, takie jak mechanizm USD-I. czy parametr (...). (...) ekspertyza G., zamiast analizy śledczej, stanowi w istocie audyt funkcjonalny wykonany pod z góry założoną tezę, ograniczający się do testowania krótkich odcinków strumienia danych w ramach sesji obserwacyjnych. Wszystkie wykresy i dane przedstawione w opinii obejmują krótkotrwałe okna czasowe, co może dowodzić jedynie chwilowej korelacji danych C. z danymi brokerów, nie mówi jednak nic o stabilności systemu w dłuższej perspektywie, ani o tym, czy w innych fazach rynku system nie modyfikował danych lub nie generował wartości niepublikowanych. Brak kontekstu historycznego oraz pominięcie badania zróżnicowanych faz rynku sprawia, że wnioski G. są zbyt ogólne i nie korespondują z ustaleniami biegłych, którzy udokumentowali manipulacje danymi. Austriaccy eksperci skupili się na trywialnym wykazaniu deterministycznej relacji między wynikiem finansowym a wizualizacją, co jest irrelewantne, gdyż w przedmiotowych automatach hazardowych grafika jest wtórna wobec algorytmu. Należy również podkreślić aspekt procesowy, w którym opinia G. jawi się jako dokument prywatny, sporządzony na zlecenie podmiotu zainteresowanego wynikiem postępowania, co pozbawia ją domniemania bezstronności i obiektywizmu właściwego dla opinii biegłych sądowych działających w rygorze art. 193 k.p.k. Selektywność badań, polegająca na pominięciu krytycznych modułów wpływających na wynik gry, wskazuje na realizację zlecenia o zawężonym zakresie, nieprzystającym do wymogów wszechstronnego wyjaśnienia sprawy. Dlatego też decyzja sądu o jej pominięciu tego dowodu (uznaniu go za nieprzydatny dla sprawy) była zatem nie tylko prawidłowa, ale i konieczna, aby uniknąć wprowadzenia pozornego kontrdowodu tam, gdzie rzeczywista sprzeczność merytoryczna nie występuje, a przedłożony dokument nie odnosi się do istoty sprawy. Tym samym zarzut apelującego, jakoby Sąd Rejonowy naruszył art. 410 k.p.k. poprzez nienależyte uwzględnienie całokształtu okoliczności ujawnionych w toku rozprawy, jest chybiony także dlatego, że skarżący utożsamia wymóg kompletności materiału dowodowego z koniecznością podzielenia określonej linii interpretacji przedstawionej przez obronę. Art. 410 k.p.k. nie nakłada na sąd obowiązku przyjmowania wersji korzystnej dla oskarżonego, lecz wymaga, by sąd dokonał ustaleń faktycznych na podstawie wszystkich ujawnionych dowodów, przy czym ocena ich wiarygodności i przydatności należy wyłącznie do sądu meriti, w granicach zakreślonych art. 7 k.p.k. Sąd I instancji nie tylko dopuścił dowody z opinii wszystkich trzech biegłych, ale także przeprowadził ich analizę w zestawieniu z innymi dowodami. Ustalenia faktyczne w sprawie są wynikiem zestawienia wszystkich tych dowodów, a nie selektywnego uwzględnienia jednego z nich. Przeciwnie, to stanowisko prezentowane w apelacji ma charakter selektywny, gdyż eksponuje te wnioski biegłych, które są korzystne dla oskarżonego, pomijając pozostałą część materiału. W konsekwencji nie sposób uznać, by Sąd Rejonowy dopuścił się naruszenia ani art. 7 k.p.k., ani art. 410 k.p.k. W granicach swobodnej oceny dowodów Sąd meriti przeprowadził ocenę wszystkich ujawnionych dowodów, wykazał w uzasadnieniu przyczyny odmówienia waloru wiarygodności dokumentom prywatnym, a ustalenia faktyczne oparł na dowodach obiektywnych i zsynchronizowanych metodologicznie. Krytyka odwoławcza jeśli wiąże się z zarzutem naruszenia przepisu art. 7 k.p.k. aby była skuteczną, musi wykazywać braki w zakresie logicznego rozumowania sądu orzekającego, sprzeczność zaprezentowanych ocen i wniosków ze wskazaniami wiedzy oraz doświadczenia życiowego (art. 7 k.p.k.), wskazywać na pominięcie w procesie dowodzenia rzeczywiście istotnych środków dowodowych, czy oparcie się przez organ meriti na dowodach, których ten nie przeprowadził w toku rozprawy, uchybiając tym samym wymogom art. 410 k.p.k., bądź też - uwzględnienie w zaprezentowanym wnioskowaniu jedynie okoliczności przemawiających na niekorzyść oskarżonego a pominięcie w nim okoliczności dla niego korzystnych (art. 4 k.p.k.), albo wreszcie - na niedostrzeżenie ważnych rozbieżności, czy sprzeczności w dowodach, na których oparto zaskarżone orzeczenie. Obrońca oskarżonego tego nie czyni, a ogranicza się do negowania prawidłowości oceny dowodów i wskazania własnej. Tymczasem sąd a quo w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku w sposób szczegółowy przedstawił argumenty, dla których uznał, że wyjaśnienia oskarżonego w zakresie, w jakim nie przyznawał się do winy, są niewiarygodne oraz przedstawił szeroką argumentację z jakich powodów uznał wskazane i omówione w pisemnym uzasadnieniu dowody za wiarygodne. Zdaniem Sądu Okręgowego, Sąd I instancji rozstrzygał w oparciu o kompletny materiał dowodowy, który z poszanowaniem reguł procesu karnego ujawnił w toku rozprawy głównej. Wbrew twierdzeniom autora apelacji, wszystkie zgromadzone dowody, w tym te kwestionowane w apelacji, Sąd ocenił z uwzględnieniem wskazań wiedzy, logiki i doświadczenia życiowego. Ocena ta nie zawiera błędów natury faktycznej (np. niedostrzeżenia istotnych dowodów czy okoliczności), jak również błędów natury logicznej (np. niezrozumienia implikacji wynikających z treści dowodów). W uzasadnieniu wyroku Sąd odniósł się do całokształtu materiału dowodowego sprawy wskazując, które dowody, ewentualnie w jakiej części, uznał za wiarygodne, a którym atrybutu takiego odmówił. Argumentacja ta jako rzeczowa i logiczna, zasługuje na pełną aprobatę. Jak wielokrotnie akcentowano w orzecznictwie zarzut błędu w ustaleniach faktycznych, przyjętych za podstawę wyroku, jest tylko wówczas słuszny, gdy zasadność ocen i wniosków, wyprowadzonych przez sąd orzekający z okoliczności ujawnionych w toku przewodu sądowego nie odpowiada prawidłowości logicznego rozumowania. Zarzut ten nie może jednak sprowadzać się do samej polemiki z ustaleniami sądu, wyrażonymi w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku, lecz musi wykazywać konkretne uchybienia w zakresie zasad logicznego rozumowania, jakich dopuścił się sąd w ocenie materiału dowodowego. Sama możliwość przeciwstawienia ustaleniom sądu orzekającego odmiennego poglądu w kwestii ustaleń faktycznych, opartego na innych dowodach od tych, na których oparł się Sąd I instancji nie może prowadzić do wniosku o popełnieniu przez sąd błędu w ustaleniach faktycznych (por. wyroki Sądu Najwyższego z dnia 24.03.1975 r. II KR 355/74 OSNPG 1975/9/84 i z dnia 22.01.1975 r. I KR 197/74 OSNKW 1975/5/58, wyroki Sądu Apelacyjnego w Poznaniu z dnia 6.02.1992 r. II Akr 1/92 OSA 1992/6/41 i z dnia 28.05.1992 r. II Akr 134/92 OSA 1992/11/55, wyrok Sądu Apelacyjnego w Łodzi z dnia 6.10.2000 r. II AKa 138/00 Prok. i Pr. 2002/1/28). Apelacja obrońcy oskarżonego, w zakresie postawionego zarzutu błędu w ustaleniach faktycznych, (zarzut II) ma w istocie charakter polemiczny w rozumieniu wskazanym wyżej. Skarżący nie wskazuje bowiem na to, jakich uchybień w zakresie logicznego rozumowania miałby dopuścić się Sąd I instancji w ocenie materiału dowodowego, a przedstawia swój pogląd oparty na niektórych dowodach. Już ta okoliczność wskazuje na to, iż tak skonstruowany zarzut nie może być uwzględniony przez sąd odwoławczy. Sąd I instancji w sposób jednoznaczny wskazał, które dowody i z jakich przyczyn uznał za wiarygodne. Przedstawione wywody są logiczne i nie zawierają błędów faktycznych. W oparciu o dowody uznane za wiarygodne Sąd I instancji dokonał prawidłowych ustaleń faktycznych, z których wyprowadził właściwe wnioski co do sprawstwa oskarżonego B.W. w zakresie zarzucanego mu czynu. Zaprezentowaną w tym zakresie argumentację Sąd Okręgowy w pełni aprobuje i do niej się odwołuje, nie widząc potrzeby ponownego szczegółowego jej przytaczania. Wypada jedynie dodać, że w realiach niniejszej sprawy zarzut błędu w ustaleniach faktycznych sprowadza się do zanegowania przeprowadzonej oceny dowodów, a tym samym polemiki z ustalonym stanem faktycznym. Rzecz jednak w tym, że Sąd I instancji ustalił stan faktyczny niniejszej sprawy w oparciu o dowody, którym słusznie przyznał walor wiarygodności, tj. protokół przeszukania, protokół oględzin miejsca i kolejne protokoły oględzin, umowę najmu fragmentu powierzchni nieruchomości gruntowej, protokół eksperymentu procesowego, zeznania świadków P. S., I. B., N. L. i Z. K. oraz ekspertyzy biegłego W. K. Zdaniem sądu odwoławczego Sąd I instancji słusznie przydał wszystkim wymienionym dowodom walor wiarygodności i na podstawie tych dowodów ustalił stan faktyczny sprawy. Zarzut błędu w ustaleniach faktycznych sformułowany przez obrońcę oskarżonego stanowi rozbudowaną konstrukcję polemiczną, w której skarżący kwestionuje zasadnicze ustalenia Sądu Rejonowego dotyczące zarówno charakteru prawnego i funkcjonalnego urządzeń, jak i sprawstwa oskarżonego, opierając swoje stanowisko na selektywnym odczytaniu materiału dowodowego oraz na przypisywaniu poszczególnym dowodom znaczenia sprzecznego z ich rzeczywistą treścią. Lektura uzasadnienia wyroku, przebieg postępowania dowodowego oraz wzajemne relacje pomiędzy ujawnionymi dowodami wskazują jednoznacznie, że Sąd meriti dokonał ustaleń zgodnych z zasadą swobodnej oceny dowodów z art. 7 k.p.k., opartych na całokształcie dowodów ujawnionych na rozprawie w rozumieniu art. 410 k.p.k., przy prawidłowej identyfikacji faktów istotnych dla odpowiedzialności karnej. Zarzut apelacyjny jest zatem niezasadny. Skarżący buduje swoją argumentację na założeniu, że materiał dowodowy miałby rzekomo wykazywać „inwestycyjny” charakter platformy C. i „pozorność” elementu losowego, oraz że opinie biegłych M. T. i S. R. miałyby prowadzić do wniosków przeciwnych niż te, które przyjął Sąd Rejonowy. Dowody przeprowadzane w sprawie nie były bowiem tożsame co do zakresu. Opinie biegłych specjalizujących się w instrumentach finansowych i w informatyce dotyczyły technicznej poprawności konstrukcji opcji i architektury systemu, natomiast ich zakres nie obejmował oceny funkcjonowania urządzeń jako narzędzi gry w rozumieniu ustawy o grach hazardowych ani ustalenia, czy przebieg rozgrywki jest w praktyce nieprzewidywalny i zależny od przypadku, co stanowi istotę losowości. W tym zakresie decydujące znaczenie miał dowód z opinii biegłego W. K., opartej na badaniu empirycznym konkretnych zabezpieczonych urządzeń, sprzężonej z eksperymentem procesowym i analizą zapisów z rozgrywek. Ustalenia tego biegłego nie zostały podważone żadnym innym dowodem o porównywalnej mocy poznawczej. Opinia biegłego S. R. nie dotyczyła faktycznego zachowania gry w czasie rzeczywistym ani mechanizmów ustalania wyników. Koncentrowała się na architekturze kodu źródłowego, z którego biegły wyciągnął wnioski natury generalnej, niezwiązane z faktyczną dynamiką danych w toku pojedynczych rozgrywek. Sąd meriti trafnie spostrzegł, że analiza kodu, pozbawiona weryfikacji danych wejściowych i wyjściowych oraz ich przetwarzania na urządzeniach zabezpieczonych w niniejszej sprawie, nie mogła podważyć empirycznych ustaleń innego biegłego, wskazujących na rozbieżności pomiędzy rynkowym instrumentem bazowym a danymi wykorzystywanymi przez C. w rzeczywistych grach. Sąd nie był zobowiązany do szczegółowego wykazywania, dlaczego opinia informatyczna nie ma wpływu na ustalenia dotyczące losowości. Wystarczające było wskazanie, że jej zakres nie obejmuje kwestii determinujących rozstrzygnięcie. To samo dotyczy opinii biegłego M. T. Jego opinia dotyczyła prawidłowości teoretycznej konstrukcji instrumentu finansowego, a nie realnej zgodności działania systemu z tym modelem ani nieprzewidywalności wyników w czasie rzeczywistym. Sąd nie pominął zatem tych opinii, lecz nadał im właściwą wagę procesową, zgodną z ich zakresem. Nie sposób przyjąć, że Sąd Rejonowy dopuścił się błędu faktycznego poprzez ocenę argumentów dotyczących „wyglądu urządzeń”, „braku umowy pisemnej”, „świadomości użytkownika” lub „sposobu wywoływania platformy”. Te okoliczności nie stanowiły samodzielnych podstaw ustaleń faktycznych, lecz element analizy kontekstu funkcjonowania automatu, mający znaczenie pomocnicze dla rozumienia zachowań użytkowników oraz sposobu prezentowania gry przez urządzenie. Sąd słusznie ustalił, że z punktu widzenia użytkownika urządzenie prezentuje przebieg gry w sposób charakterystyczny dla gier hazardowych, z krótkim czasem trwania, nieprzewidywalnym wynikiem, wtórnością wizualizacji wobec faktycznego mechanizmu generowania wyniku oraz brakiem związku między wiedzą i umiejętnościami gracza a rezultatem. Sąd badał zatem nie abstrakcyjną definicję opcji finansowej, ale konkretne fakty ujawnione w toku przewodu sądowego, tj. rzeczywiste działanie gry na urządzeniach eksploatowanych przez oskarżonego. Argumentacja apelującego opiera się także na błędnym założeniu, że skoro platforma C. mogła działać na dowolnym urządzeniu z dostępem do Internetu, to oskarżony nie może ponosić odpowiedzialności za udostępnianie terminali wykorzystywanych do prowadzenia losowej gry. Sąd Rejonowy nie utożsamił terminali z platformą internetową, lecz ustalił, że oskarżony, jako podmiot prowadzący działalność gospodarczą, udostępniał urządzenia skonfigurowane w sposób umożliwiający natychmiastowe uruchomienie rozgrywki i przeprowadzenie gry o znamionach ustalonych jako losowe. To, że ta sama gra mogłaby zostać wywołana także z urządzenia domowego, nie wyłącza odpowiedzialności za jej urządzanie w warunkach faktycznych ustalonych w sprawie. Sąd meriti prawidłowo ustalił, że to na terminalach udostępnianych przez oskarżonego dochodziło do rozgrywek, które stanowiły przedmiot kontroli organów ścigania, a nie na komputerach prywatnych użytkowników. Fakt istnienia potencjalnej alternatywy technologicznej nie ma znaczenia dla ustaleń faktycznych co do czynu przypisanego oskarżonemu. Skarżący sugeruje również, że brak pisemnej umowy opcyjnej, trudność wzoru matematycznego czy krótki czas rozgrywki byłby irrelewantny, odwołując się do przepisów i praktyki rynków finansowych. Argument ten nie trafia do istoty rozstrzygnięcia. Sąd nie oceniał, czy konstrukcja opcji jako instrumentu finansowego była prawidłowa w sensie teoretycznym, lecz czy w rzeczywistości urządzenia eksploatowane przez oskarżonego funkcjonowały jako narzędzia gry hazardowej. Ustalenia faktyczne dokonane przez Sąd wskazują na cechy stricte hazardowe, czyli bardzo krótki czas rozgrywki, natychmiastowy wynik, brak wpływu jakichkolwiek umiejętności gracza, brak realnego związku wyniku z rynkowymi danymi, wtórność wizualizacji, a przede wszystkim nieprzewidywalność wyniku, która pozbawiała system cech inwestycyjnych. W tym kontekście powoływanie się na abstrakcyjne cechy opcji binarnej nie mogło podważyć ustaleń dotyczących faktycznego działania zabezpieczonych urządzeń. Niezasadna jest część zarzutu dotycząca rzekomego błędu Sądu w zakresie przypisania sprawstwa oskarżonemu. Sąd meriti słusznie przyjął, że oskarżony prowadził działalność polegającą na udostępnianiu urządzeń wykorzystywanych do prowadzenia gry o ustalonym charakterze losowym, zapewniając zarówno infrastrukturę techniczną, jak i mechanizmy umożliwiające zasilenie gry środkami pieniężnymi. Argument obrony, że platformę można było uruchomić także na innych urządzeniach, nie ma wpływu na ocenę działania oskarżonego w realiach tej konkretnej sprawy. To, że gra może istnieć w innych konfiguracjach technologicznych, nie eliminuje odpowiedzialności osoby, która faktycznie umożliwia jej prowadzenie na udostępnianych przez siebie terminalach, zapewniając wszystkie warunki niezbędne do jej funkcjonowania. Ustalenia Sądu Rejonowego w tym zakresie były zatem prawidłowe. W konsekwencji całość argumentacji apelującego sprowadza się do próby zastąpienia oceny dowodów dokonanej przez Sąd pierwszej instancji własną interpretacją materiału, ignorującą rozróżnienie pomiędzy teorią konstrukcji instrumentów finansowych a faktycznym funkcjonowaniem urządzeń zabezpieczonych w sprawie. Sąd meriti dostrzegł i uwzględnił wszystkie okoliczności istotne dla rozstrzygnięcia. Biorąc powyższe pod uwagę, należy wskazać, że jakkolwiek skarżący ma prawo do krytyki ustaleń dokonanych przez Sąd orzekający, to jednak nie ma żadnych racjonalnych przesłanek pozwalających na odmienną ocenę wyjaśnień oskarżonego oraz zeznań poszczególnych świadków, a tym samym na postawienie Sądowi I instancji zarzutu błędu w ustaleniach faktycznych. W związku z tym argumenty przytoczone przez skarżącego należy uznać za niezasługującą na uwzględnienie polemikę. W ocenie Sądu odwoławczego, wbrew twierdzeniom skarżącego, Sąd I instancji nie dopuścił się błędu w ustaleniach faktycznych we wskazywanym przez niego zakresie, które miałyby skutkować koniecznością uniewinnienia oskarżonego od popełnienia zarzucanego mu czynu. Ustalenia faktyczne w sprawie zawsze są pochodną oceny dowodów dokonanej przez sąd orzekający. Zgromadzone w sprawie dowody zostały ocenione z uwzględnieniem zasad prawidłowego rozumowania, wskazań wiedzy i doświadczenia życiowego, co w konsekwencji pozwoliło na dokonanie prawidłowych ustaleń i wyprowadzenie słusznych wniosków o tym, że wina i sprawstwo oskarżonego B. W. są niewątpliwe. Odnosząc się do zarzutu I zawartego w apelacjo obrońcy oskarżonego, zważyć należy, że skarżący postawił zaskarżonemu wyrokowi szereg zarzutów, zarówno naruszenia prawa materialnego jak i procesowego oraz błędnego ustalenia stanu faktycznego. Taki sposób konstruowania zarzutów apelacyjnych jest oczywiście nieprawidłowy, gdyż zarówno doktryna jak i orzecznictwo sądowe jednoznacznie wskazują, że obraza prawa materialnego może być przyczyną odwoławczą jedynie wtedy, gdy ma charakter samoistny. Nie można więc mówić o obrazie prawa materialnego w sytuacji, gdy wadliwość orzeczenia w tym zakresie jest wynikiem błędnych ustaleń faktycznych przyjętych za jego podstawę lub naruszenia przepisów procesowych. Wbrew temu stanowisku skarżący zarzuca obrazę prawa materialnego wskazując jednocześnie, że wadliwość wyroku wynika z naruszenia przepisów procesowych, co jak wyżej wskazano nie powinno mieć miejsca. Można go rozpatrywać jedynie na płaszczyźnie zarzutu błędu w ustaleniach faktycznych co do przebiegu zdarzenia Stąd też skoro apelujący również kwestionuje ustalenia faktyczne Sądu I instancji, to podstawą takiej apelacji może być tylko zarzut błędu w ustaleniach faktycznych przyjętych za podstawę wyroku (art. 438 pkt 3 k.p.k.), a nie zarzut obrazy prawa materialnego określonej w art. 438 pkt 1 k.p.k. (por. wyrok Sądu Najwyższego V KR 212/74, OSNKW 1974, Nr 12, poz. 233). Dlatego też podniesione zarzuty Sąd odwoławczy uznał za niezasadne. Jednakże pokrótce odnosząc do poniesionych kwestii w tymże zarzucie (zarzut I), Sąd odwoławczy stwierdził, iż zarzut obrazy prawa materialnego, w którym skarżący podnosi naruszenie art. 19 ust. 2 ustawy z dnia 29 lipca 2005 r. o obrocie instrumentami finansowymi, art. 7a ustawy – Prawo bankowe oraz art. 2 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych w zw. z art. 107 § 1 k.k.s., jest niezasadny. Zarzut ten zbudowany jest na tezie, iż skoro działalność prowadzona z wykorzystaniem terminali M. miała polegać na oferowaniu pochodnych instrumentów finansowych (opcji) w rozumieniu uregulowań rynku finansowego oraz dyrektywy (...) ( (...)), to z tego względu nie mogła zostać zakwalifikowana jako urządzanie i prowadzenie gier na automatach w rozumieniu ustawy o grach hazardowych. Teza ta nie znajduje oparcia ani w treści powołanych przepisów, ani w ich systemowej funkcji, ani w ustaleniach faktycznych poczynionych prawidłowo przez Sąd I instancji. Punktem wyjścia dla niniejszych rozważań uczynić należy art. 2 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych, który wprowadza definicje legalne gier losowych, zakładów wzajemnych oraz gier na automatach, przesądzając zarazem o zamkniętym charakterze katalogu gier objętych reżimem ustawowej reglamentacji. Ustawodawca powiązał kwalifikację określonej aktywności jako gry hazardowej z kumulatywnym wystąpieniem dwóch elementów konstytutywnych: elementu losowości rozstrzygnięcia oraz wniesienia stawki pieniężnej w zamian za możliwość uzyskania wygranej. Konstrukcja ta ma charakter funkcjonalny, co oznacza, że decydujące znaczenie dla oceny prawnej posiada rzeczywisty sposób działania konkretnego mechanizmu oferowanego uczestnikowi, nie zaś przyjęta przez organizatora bądź dostawcę nazwa ani odwołanie się do terminologii właściwej rynkowi finansowemu. R. legis reglamentacji działalności hazardowej sprowadza się do ochrony porządku publicznego, interesów fiskalnych Skarbu Państwa oraz uczestników gier, wobec czego przepisy ustawy znajdują zastosowanie wszędzie tam, gdzie faktyczny sposób funkcjonowania danego przedsięwzięcia odpowiada ustawowym znamionom gry losowej, w szczególności gry na automacie, niezależnie od konstrukcji prawnej przyjętej przez organizatora. W realiach niniejszej sprawy Sąd Rejonowy ustalił, opierając się na opinii biegłego, wynikach eksperymentu procesowego oraz zeznaniach świadków, że zabezpieczone urządzenia funkcjonowały w sposób odpowiadający klasycznym automatom do gier. Urządzenia te oferowały krótkotrwałą, natychmiastową rozgrywkę, w której wynik nie zależał od wiedzy ani umiejętności użytkownika, lecz od mechanizmów generujących rozstrzygnięcie w sposób dla grającego nieprzewidywalny. Rezultat gry zapadał w bardzo krótkim czasie, stawka pieniężna zaś była wnoszona każdorazowo w zamian za szansę uzyskania wygranej. Sąd I instancji ustalił nadto, że prezentowane na ekranie wykresy oraz odwołania do rynkowych instrumentów bazowych nie determinowały rzeczywistego wyniku gry, a dane wykorzystywane przez system C. nie odpowiadały danym rynkowym w czasie rzeczywistym. Przy tak poczynionych ustaleniach faktycznych przesądzone zostało, że przedmiotem postępowania są gry losowe urządzane na automatach w rozumieniu ustawy o grach hazardowych, nie zaś transakcje na rzeczywistych instrumentach pochodnych. Odwołanie się przez obronę do art. 19 ust. 2 ustawy z dnia 29 lipca 2005 r. o obrocie instrumentami finansowymi oraz do załącznika I sekcja C pkt 4 dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2014/65/UE z dnia 15 maja 2014 r. w sprawie rynków instrumentów finansowych ( (...)), gdzie wśród instrumentów finansowych wymieniono między innymi opcje, nie może prowadzić do odmiennej oceny prawnej. Zarówno ustawa o obrocie instrumentami finansowymi, jak i dyrektywa (...) posługują się pojęciem instrumentu finansowego w kontekście obrotu regulowanego, profesjonalnych usług inwestycyjnych oraz działalności inwestycyjnej prowadzonej na rynku kapitałowym. Załącznik I sekcja C dyrektywy (...) zawiera katalog instrumentów finansowych, do których zaliczono różnego rodzaju instrumenty pochodne, w tym opcje, kontrakty terminowe typu futures i forward oraz kontrakty swapowe, jednakże katalog ten odnosi się do produktów, których wartość w sposób rzeczywisty i weryfikowalny zależy od instrumentu bazowego, transakcje zaś na tych instrumentach dokonywane są w ramach rynku finansowego przez podmioty posiadające stosowne zezwolenie, podlegające nadzorowi właściwego organu oraz reżimowi przejrzystości właściwemu dla świadczenia usług inwestycyjnych. Z treści art. 19 ustawy o obrocie instrumentami finansowymi wynika, że instrumenty finansowe w rozumieniu tego aktu normatywnego stanowią przedmiot usług inwestycyjnych oraz obrotu na rynku finansowym, zakres regulacji ustawowej zaś koncentruje się na ochronie uczestników rynku kapitałowego oraz na zapewnieniu stabilności i przejrzystości tego obrotu. Innymi słowy, kwalifikacja określonego produktu jako instrumentu finansowego w rozumieniu powołanych aktów prawnych wymaga, aby produkt ten funkcjonował w rzeczywistości rynku kapitałowego, był oferowany przez podmiot uprawniony do świadczenia usług inwestycyjnych oraz aby jego wartość pozostawała w realnym związku z notowaniami instrumentu bazowego. Żaden z powołanych przepisów nie przesądza wszakże, że każde przedsięwzięcie, w którym posłużono się nazwą „opcja", „kontrakt" czy „instrument pochodny", automatycznie podlega reżimowi dyrektywy (...) oraz ustawy o obrocie instrumentami finansowymi, z wyłączeniem stosowania przepisów ustawy o grach hazardowych. Kwalifikacja określonego produktu jako instrumentu finansowego wymaga uprzedniego ustalenia, czy produkt ten rzeczywiście spełnia kryteria ekonomiczne i funkcjonalne właściwe instrumentom finansowym, w szczególności zaś, czy wynik transakcji pozostaje w realnej zależności od zmiany wartości instrumentu bazowego, czy też in concreto mamy do czynienia z grą, w której wynik oderwany jest od rzeczywistego zachowania instrumentu bazowego i sprowadza się do nieprzewidywalnego zdarzenia o charakterze losowym. W realiach niniejszej sprawy ustalenia Sądu meriti nie pozostawiają w tym zakresie wątpliwości. Zabezpieczone terminale posługiwały się wprawdzie wizualną narracją sugerującą zawieranie „opcji" oraz prezentowały „wykresy" mające imitować notowania rynkowe, jednakże wynik każdej rozgrywki generowany był przez system w sposób uniemożliwiający użytkownikowi realne inwestowanie w instrument bazowy. Urządzenia te nie realizowały zatem funkcji instrumentów finansowych w rozumieniu ani krajowych, ani unijnych regulacji rynku kapitałowego, lecz stanowiły automaty do gier losowych w rozumieniu art. 2 ust. 3 ustawy o grach hazardowych. Nie sposób podzielić poglądu apelującego, jakoby z treści odpowiedzi Komisji Europejskiej na interpelację eurodeputowanego miało wynikać generalne wyłączenie możliwości stosowania przepisów hazardowych do przedsięwzięć, które formalnie spełniają kryteria instrumentów pochodnych. Z cytowanego fragmentu wynika, że „świadczenie usług inwestycyjnych w odniesieniu do tych instrumentów podlega (...), a nie podlega przepisom o grach hazardowych”, co należy rozumieć w ten sposób, iż do klasycznych usług inwestycyjnych, faktycznie wykonywanych w odniesieniu do rzeczywistych instrumentów finansowych, stosuje się reżim (...), a nie regulacje przewidziane dla gier hazardowych. Wypowiedź ta nie znosi możliwości zastosowania przepisów hazardowych w sytuacji, gdy w sferze faktycznej przedsięwzięcie nie realizuje funkcji inwestycyjnych, lecz przybiera postać gry losowej, ukrytej pod terminologią finansową. Ostateczna kwalifikacja zależy od ustaleń faktycznych co do sposobu działania danego produktu, a te ustalenia w niniejszej sprawie jednoznacznie przemawiają za uznaniem terminali za automaty do gier. Odwołanie się przez skarżącego do art. 7a ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. Prawo bankowe również nie może prowadzić do wniosku o dopuszczeniu się przez Sąd I instancji obrazy prawa materialnego. Przepis ten wiąże status określonych czynności z reżimem prawa bankowego oraz konstrukcją usług świadczonych przez banki i inne instytucje finansowe, odsyłając do definicji instrumentów finansowych oraz katalogu czynności bankowych. R. legis tego unormowania sprowadza się do uporządkowania zakresu działalności kwalifikowanej jako bankowa lub inwestycyjna, nie zaś do klasyfikacji urządzeń wykazujących cechy automatów do gier, funkcjonujących poza systemem bankowym i poza nadzorem właściwych organów. Regulacja zawarta w art. 7a Prawa bankowego ma charakter wybitnie sektorowy, odnosząc się do czynności wykonywanych przez podmioty podlegające nadzorowi Komisji Nadzoru Finansowego i wpisujące się w normatywny model usług bankowych lub inwestycyjnych, nie zaś do przedsięwzięć o charakterze hazardowym, choćby ich organizatorzy powoływali się na kategorie pojęciowe właściwe prawu rynku finansowego. Sama okoliczność posłużenia się przez organizatora terminologią zaczerpniętą z regulacji rynku kapitałowego nie może przesądzać o wyłączeniu stosowania przepisów ustawy o grach hazardowych, jeżeli rzeczywisty sposób funkcjonowania danego przedsięwzięcia odpowiada ustawowym znamionom gry na automacie w rozumieniu art. 2 ust. 3 tej ustawy. Konstrukcja prawna przedstawiona przez obrońcę, zgodnie z którą działalność spełniająca kryteria właściwe instrumentom pochodnym miałaby być ex lege wyłączona spod zakresu zastosowania ustawy o grach hazardowych, opiera się na błędnym założeniu o wzajemnej konkurencyjności obu reżimów normatywnych. Założenie to nie znajduje uzasadnienia ani w wykładni językowej, ani w wykładni systemowej i celowościowej powołanych regulacji. Ustawa o grach hazardowych stanowi lex specialis wobec ogólnych uregulowań rynku finansowego w tym zakresie, w jakim przedmiotem reglamentacji są gry losowe rozumiane funkcjonalnie jako aktywność wykazująca cechy konstytutywne hazardu. Nawet jeżeli dany mechanizm mógłby zostać in abstracto skonstruowany jako instrument finansowy, exempli gratia jako opcja, to w sytuacji, w której jego faktyczna realizacja przybiera postać krótkotrwałej, nieprzewidywalnej gry, której wynik ustalany jest w sposób losowy i oderwany od rzeczywistych notowań instrumentu bazowego, pierwszeństwo znajduje kwalifikacja hazardowa. Decydujące znaczenie posiada bowiem nie formalna konstrukcja prawna przyjęta przez organizatora, lecz rzeczywisty sposób funkcjonowania danego przedsięwzięcia oraz jego faktyczne cechy z punktu widzenia uczestnika. Taki kierunek wykładni pozostaje w zgodzie z ratio legis art. 107 § 1 k.k.s., którego przedmiotem ochrony jest legalny reżim urządzania i prowadzenia gier hazardowych, służący zabezpieczeniu interesów fiskalnych Skarbu Państwa, porządku publicznego oraz ochronie uczestników gier przed negatywnymi skutkami niekontrolowanej działalności hazardowej. Znamiona czasownikowe „urządzania" i „prowadzenia" gier hazardowych odnoszą się do całości aktywności faktycznej zmierzającej do oferowania uczestnikom gier losowych, niezależnie od stosowanej przez organizatora terminologii czy języka komunikacji marketingowej. Przyjęcie odmiennej wykładni prowadziłoby do nieakceptowalnego wniosku, że wystarczające dla uniknięcia odpowiedzialności karnej skarbowej byłoby jedynie nominalne posłużenie się przez organizatora terminologią właściwą rynkowi kapitałowemu, bez względu na rzeczywisty charakter oferowanej aktywności, co w sposób oczywisty pozostawałoby w sprzeczności z celami ustawy o grach hazardowych oraz z funkcją ochronną art. 107 k.k.s. Odnosząc się do zarzutu apelacyjnego dotyczącego błędu w ustaleniach faktycznych w zakresie strony podmiotowej czynu z art. 107 § 1 k.k.s., jak również odnoszący się do wymiaru kary (zarzut IV), Sad odwoławczy uznał tenże zarzut za niezasadny. Zarzut ten opiera się na założeniu, że Sąd I instancji bezpodstawnie przypisał oskarżonemu umyślność oraz naruszył zasady wynikające z art. 7 i art. 410 k.p.k. poprzez błędne odczytanie treści dowodów. Jednakże nie ulega wątpliwości, że ustalenia faktyczne Sądu Rejonowego są trafne, logicznie powiązane z ujawnionymi dowodami i prawidłowo ocenione z uwzględnieniem konstrukcji normatywnej art. 107 § 1 k.k.s. Czyn z art. 107 § 1 k.k.s. chroni reżim reglamentacyjny ustanowiony w ustawie o grach hazardowych, którego funkcją jest zabezpieczenie interesów finansowych państwa, ochrona uczestników gier oraz przeciwdziałanie prowadzeniu działalności hazardowej poza przewidzianymi prawem ramami. Przedmiotem penalizacji jest każde zachowanie polegające na urządzaniu lub prowadzeniu gier hazardowych niezgodnie z ustawą. Znamię „urządzania” obejmuje zarówno czynności organizacyjne, jak i bieżące działania umożliwiające funkcjonowanie gry, zaś „prowadzenie” odnosi się do faktycznej eksploatacji urządzeń lub systemów wykorzystywanych do przeprowadzania gry. Ustalenia faktyczne wskazują, że działalność oskarżonego wyczerpywała obie te formy zachowania. Twierdzenia apelacji, jakoby oskarżony miał pozostawać w usprawiedliwionym błędzie co do legalności przedsięwzięcia, nie znajdują potwierdzenia w zgromadzonym materiale dowodowym. Wyjaśnienia oskarżonego, w których prezentował on własną ocenę funkcjonalności terminali oraz charakteru platformy C., nie mogły determinować oceny Sądu w sytuacji, w której były one sprzeczne z pozostałymi dowodami i stanowiły część przyjętej linii obrony. Z opinii biegłego W. K. wynika, że urządzenia prezentowały użytkownikom gry o cechach losowych. Ustalono ponadto, że wynik rozgrywki nie korespondował z rzeczywistymi danymi rynkowymi, a platforma C. wykorzystywała dane w formule, która czyniła wykres oraz pozostałe komponenty wyłącznie elementem wizualnym, pozbawionym znaczenia dla rzeczywistego wyniku gry. W takich okolicznościach przedsiębiorca prowadzący działalność polegającą na udostępnianiu i serwisowaniu terminali nie mógł racjonalnie zakładać, że świadczone usługi mają charakter inwestycyjny. Informacje wynikające z eksploatacji urządzeń, ich sposobu korzystania oraz konieczności technicznego wsparcia dostarczały oskarżonemu wiedzy o realnym funkcjonowaniu systemu. Nie zasługuje na uwzględnienie stanowisko apelującego, że opinie biegłych z zakresu informatyki i instrumentów finansowych prowadziły do ustaleń przeczących tezie o hazardowym charakterze terminali, co zostało szeroko omówione we wcześniejszej części uzasadnienia. Również ustalenia dotyczące świadomości oskarżonego znajdują pełne oparcie w materiale dowodowym. Oskarżony zapewniał infrastrukturę techniczną oraz organizacyjną niezbędną do prowadzenia gry, udostępniał terminale użytkownikom, nadzorował ich pracę i zapewniał środki finansowe do rozgrywek. Tak definiowane działania mieszczą się w ustawowym pojęciu „urządzania” i „prowadzenia” gier hazardowych. W świetle wykładni przepisu art. 107 k.k.s. jest obojętne, czy sprawca posiada specjalistyczną wiedzę co do mechanizmów gry, a wystarczające jest, że świadomie wykonuje czynności umożliwiające prowadzenie gry w sposób niezgodny z ustawą. Nie jest trafny podniesiony przez skarżącego zarzut, jakoby uprzednia karalność oskarżonego została przez Sąd I instancji wykorzystana jako element przesądzający o sprawstwie i winie. Dane o karalności oskarżonego były przedmiotem rozważań Sądu meriti na etapie orzekania o karze, zgodnie z dyrektywami wymiaru kary określonymi w art. 53 k.k., stosowanymi odpowiednio w sprawach o przestępstwa skarbowe na podstawie art. 113 § 1 k.k.s. Odnosząc się do wymiaru orzeczonej kary, stwierdzić należy, że kara ta odpowiada stopniowi zawinienia oskarżonego, stopniowi społecznej szkodliwości przypisanego mu czynu oraz uwzględnia potrzeby prewencji generalnej i indywidualnej. Sąd Rejonowy w sposób prawidłowy rozważył i uwzględnił okoliczności obciążające, do których zaliczył długotrwałość i zorganizowany charakter prowadzonej działalności przestępczej, jej cel oraz liczbę zabezpieczonych urządzeń. Sąd a quo miał również na względzie okoliczności przemawiające na korzyść oskarżonego, nie znajdując jednakże podstaw do orzeczenia kary łagodniejszej w stopniu postulowanym przez obronę. Okoliczność, że platforma C. zaprzestała działalności po ujawnieniu nieprawidłowości przez właściwe organy, nie może wpływać na ocenę stopnia zawinienia oskarżonego, który to stopień podlega ocenie według stanu istniejącego tempore criminis, nie zaś według późniejszych zdarzeń będących konsekwencją wszczęcia postępowania karnego. Wymierzona indywidulanie kara w zakresie swojego społecznego oddziaływania jest czynnikiem integrującym społeczeństwo wokół owych wartości i norm oraz działa jako instrument internalizacji, który jest ważnym czynnikiem socjalizacji i społecznego rozwoju człowieka. Mając zatem na względzie, by rozmiar represji karnej był w pełni adekwatny do stopnia społecznej szkodliwości przypisanego oskarżonemu czynu i jego winy oraz spełniał swoje cele wychowawcze i zapobiegawcze, a także by uwzględniał wpływ, jaki orzeczona kara powinna wywrzeć w kierunku ugruntowania w społeczeństwie prawidłowych ocen prawnych i stosownego do tych ocen postępowania, Sąd Okręgowy uznał, iż wymierzona kara 200 stawek dziennych po dwieście złotych jedna stawka jest właściwa, by spełniła pokładane w niej cele i nie znalazł dalszych podstaw do złagodzenia tejże kary. |
||
|
Wniosek |
||
|
Wniosek o zmianę wyroku w całości poprzez uniewinnienie oskarżonego od zarzucanych mu czynów, albo ewentualnie, na podstawie art. 437 § 2 k.p.k., wniosek o uchylenie wyroku w całości i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania Sądowi I instancji. |
☐ zasadny ☐ częściowo zasadny ☒ niezasadny |
|
|
Zwięźle o powodach uznania wniosku za zasadny, częściowo zasadny albo niezasadny. |
||
|
Wniosek obrońcy o zmianę wyroku poprzez uniewinnienie oskarżonego jest niezasadny, albowiem Sąd I instancji prawidłowo ustalił stan faktyczny, w sposób zgodny z zasadami prawidłowego rozumowania, wskazaniami wiedzy i doświadczenia życiowego. Ocena zgromadzonych dowodów została przeprowadzona zgodnie z art. 7 k.p.k., w sposób wszechstronny i logiczny, prowadząc do trafnego przypisania oskarżonemu sprawstwa i zawinienia zarzuconego mu czynu. Sąd I instancji nie dopuścił się naruszenia przepisów postępowania, które mogłoby mieć wpływ na treść orzeczenia, jak również nie dopuścił się błędów w ustaleniach faktycznych o charakterze dyskwalifikującym. Brak jest także podstaw do ingerencji w wymiar orzeczonej kary. Sąd I instancji uwzględnił wszystkie okoliczności istotne z punktu widzenia art. 53 k.k., w szczególności stopień społecznej szkodliwości czynu, sposób działania oskarżonego, stopień jego zawinienia oraz właściwości i warunki osobiste. Wymierzona kara pozostaje adekwatna do tych okoliczności i realizuje cele zapobiegawcze i wychowawcze wobec oskarżonego. Niezasadny pozostaje również wniosek ewentualny o uchylenie wyroku na podstawie art. 437 § 2 k.p.k. Prawidłowy sposób procedowania przez Sąd I instancji wyklucza konieczność ponownego przeprowadzenia przewodu w całości, a w sprawie nie wystąpiły ustawowe przesłanki do wydania orzeczenia kasatoryjnego. Apelacja nie wskazuje uchybień o charakterze bezwzględnych przyczyn odwoławczych ani takich nieprawidłowości postępowania, które uniemożliwiały dokonanie kontroli instancyjnej. |
||
|
3.2. |
Apelacja oskarżyciela publicznego – Prokuratora Prokuratury Rejonowej w K.: 1. Zarzut obrazy prawa materialnego polegający na naruszeniu art. 37 § 1 pkt 2 k.k.s. w zakresie kwalifikacji prawnej czynu przypisanego oskarżonemu B.W. poprzez pominięcie w opisie przypisanego w punkcie 1 sentencji wyroku czynu tego, że „uczynił on sobie z tego działania stałe źródło dochodów”, a także tego, że „działał w celu osiągnięcia korzyści majątkowej z organizowania zbiorowego uczestnictwa w grze hazardowej”, co w konsekwencji doprowadziło do pominięcia w kwalifikacji prawnej art. 37 § 1 pkt 2 k.k.s., a także zastosowania art. 107 § 1 k.k.s. zamiast zarzucanego w akcie oskarżenia art. 107 § 3 k.k.s., podczas gdy prawidłowa wykładnia wskazanych wyżej przepisów ustawy karnej skarbowej powinna prowadzić do przypisania oskarżonemu czynu zakwalifikowanego i opisanego w brzmieniu zgodnym z aktem oskarżenia. 2. Zarzut obrazy prawa materialnego polegający na naruszeniu art. 37 § 1 pkt 2 k.k.s. w zakresie kwalifikacji prawnej czynu przypisanego oskarżonemu J.K. poprzez pominięcie w opisie przypisanego w punkcie 2 sentencji wyroku czynu tego, że „uczynił on sobie z tego działania stałe źródło dochodów”, a także tego, że „działał w celu osiągnięcia korzyści majątkowej z organizowania zbiorowego uczestnictwa w grze hazardowej”, co w konsekwencji doprowadziło do pominięcia w kwalifikacji prawnej art. 37 § 1 pkt 2 k.k.s., a także zastosowania art. 107 § 1 k.k.s. zamiast zarzucanego w akcie oskarżenia art. 107 § 3 k.k.s., podczas gdy prawidłowa wykładnia wskazanych wyżej przepisów ustawy karnej skarbowej powinna prowadzić do przypisania oskarżonemu czynu zakwalifikowanego i opisanego w brzmieniu zgodnym z aktem oskarżenia. 3. Zarzut obrazy prawa materialnego polegający na naruszeniu art. 37 § 1 pkt 2 k.k.s. w zakresie kwalifikacji prawnej czynu przypisanego oskarżonemu J.K. poprzez pominięcie w opisie przypisanego w punkcie 3 sentencji wyroku czynu tego, że „uczynił on sobie z tego działania stałe źródło dochodów”, a także tego, że „działał w celu osiągnięcia korzyści majątkowej z organizowania zbiorowego uczestnictwa w grze hazardowej”, co w konsekwencji doprowadziło do pominięcia w kwalifikacji prawnej art. 37 § 1 pkt 2 k.k.s., a także zastosowania art. 107 § 1 k.k.s. zamiast zarzucanego w akcie oskarżenia art. 107 § 3 k.k.s., podczas gdy prawidłowa wykładnia wskazanych wyżej przepisów ustawy karnej skarbowej powinna prowadzić do przypisania oskarżonemu czynu zakwalifikowanego i opisanego w brzmieniu zgodnym z aktem oskarżenia. 4. Zarzut rażącej niewspółmierności kary wymierzonej oskarżonemu B.W. za czyn opisany w punkcie 1 wyroku, polegający na wymierzeniu kary rażąco łagodnej, tj. kary grzywny w wysokości 200 stawek dziennych, przy ustaleniu wysokości jednej stawki dziennej na kwotę 200 złotych, podczas gdy prawidłowe wyważenie okoliczności łagodzących i obciążających, społecznej szkodliwości czynu oraz stopnia winy oskarżonego powinno prowadzić do wymierzenia kary znacznie surowszej. |
☐ zasadny ☐ częściowo zasadny ☒ niezasadny |
|
Zwięźle o powodach uznania zarzutu za zasadny, częściowo zasadny albo niezasadny |
||
|
Zarzuty oskarżyciela publicznego, w których podnosi on, iż Sąd Rejonowy dopuścił się obrazy prawa materialnego poprzez nieuwzględnienie w opisach czynów przypisanych oskarżonym: B. W., J. K. oraz Ł. W., znamion „uczynienia sobie z tego działania stałego źródła dochodu” oraz „działania w celu osiągnięcia korzyści majątkowej z organizowania zbiorowego uczestnictwa w grze hazardowej”, a w konsekwencji przez pominięcie kwalifikacji z art. 37 § 1 pkt 2 k.k.s. i art. 107 § 3 k.k.s., są niezasadne i nie znajdują oparcia w zgromadzonym materiale dowodowym. W pierwszej kolejności należy odnieść się do kwestii formalnej dotyczącej zarzutu sformułowanego wobec Ł. W. (punkt 3 wyroku). W treści apelacji Prokurator błędnie oznaczył jako adresata tego zarzutu oskarżonego J. K., podczas gdy zaskarżony punkt sentencji dotyczy wyłącznie Ł. W. Oczywistym jest, że intencją skarżącego było odniesienie zarzutu do tego ostatniego, co wynika z logiki środka odwoławczego, niemniej ten błąd redakcyjny nie wpływa na merytoryczną ocenę stanowiska oskarżenia, które w świetle prawa i faktów pozostaje błędne w odniesieniu do wszystkich trzech oskarżonych. Istota problemu sprowadza się do wykładni znamion kwalifikujących. W judykaturze Sądu Najwyższego oraz w doktrynie prawa karnego skarbowego panuje jednolity pogląd, iż zastosowanie zaostrzonej odpowiedzialności na podstawie art. 37 § 1 pkt 2 k.k.s. wymaga pozytywnego ustalenia rzeczywistego, powtarzalnego i ekonomicznie istotnego dochodu osiąganego z przestępstwa. Ustalenie to musi wynikać z dowodów o charakterze obiektywnym, pozwalających na rekonstrukcję faktycznego przepływu korzyści majątkowych. Stanowisko to znajduje silne oparcie w literaturze przedmiotu (zob. T. Grzegorczyk, Kodeks karny skarbowy. Komentarz, wyd. IV, LEX 2022; I. Zgoliński [red.], Kodeks karny skarbowy. Komentarz, wyd. II, Warszawa 2021; A. Piaseczny, A. Wielgolewska, Kodeks karny skarbowy. Komentarz, LEX 2020). Autorzy ci zgodnie akcentują, że znamion typu kwalifikowanego nie można domniemywać na podstawie samego charakteru czynu, potencjalnej rentowności działalności czy faktu posiadania dostępu do urządzeń. Muszą one wynikać z ustaleń faktycznych w sposób bezpośredni i niewątpliwy. Przenosząc powyższe na grunt niniejszej sprawy, stwierdzić należy, że Sąd Rejonowy dokonał prawidłowej i wnikliwej analizy materiału dowodowego w odniesieniu do każdego z oskarżonych. W toku postępowania nie ujawniono żadnego dowodu, który pozwalałby ustalić, aby B. W., J. K. lub Ł. W. uzyskiwali faktyczne korzyści majątkowe z eksploatacji przedmiotowych terminali. W aktach sprawy brak jest jakiejkolwiek dokumentacji księgowej, rozliczeń rachunkowych, historii rachunków bankowych, faktur, dowodów wypłat, raportów kasowych czy innych danych finansowych, które pozwalałyby odtworzyć ekonomiczny wymiar ich działalności. Nie stwierdzono powtarzalności ani systematyczności wpływów, co stanowi konstytutywny element znamienia „stałego źródła dochodu”. Prokurator w wywiedzionej apelacji abstrahuje od faktu, że ciężar dowodu istnienia znamion typu kwalifikowanego spoczywa na oskarżycielu. Twierdzenia o czerpaniu korzyści majątkowych muszą być wykazane dowodami, a nie opierać się na konstrukcjach myślowych czy założeniach o rzekomej zyskowności procederu. W niniejszej sprawie oskarżyciel nie przedstawił dowodu potwierdzającego istnienie realnych wpływów pieniężnych po stronie któregokolwiek z oskarżonych. Materiał dowodowy wskazuje jedynie na funkcjonowanie urządzeń w określonych lokalizacjach (w tym, w przypadku oskarżonego W., w pomieszczeniu gospodarczym przy mieszkaniu), co jednak nie jest równoznaczne z generowaniem zysków, ani tym bardziej z uczynieniem sobie z tego stałego źródła dochodu. Równie chybiony jest zarzut naruszenia art. 107 § 3 k.k.s. poprzez nieprzyjęcie, że oskarżeni działali w celu osiągnięcia korzyści majątkowej z organizowania zbiorowego uczestnictwa w grze hazardowej. Konstrukcja tego przepisu wymaga wykazania realnej działalności ukierunkowanej na organizowanie uczestnictwa wielu osób, co w praktyce oznacza konieczność ustalenia rzeczywistego korzystania z urządzeń przez większą grupę użytkowników oraz powiązania tej aktywności z ekonomicznym wymiarem przedsięwzięcia. Nie sposób przyjąć, jak sugeruje Prokurator, że „sam fakt dostępności urządzeń dla nieokreślonej liczby osób” stanowi dowód organizowania zbiorowego uczestnictwa. Jak trafnie wskazuje A. P., „zbiorowość uczestników nie może być konstrukcją czysto hipotetyczną”. W sprawie brak jest danych o liczbie graczy, częstotliwości gier czy obrocie na urządzeniach, co wyklucza możliwość przypisania oskarżonym realizacji znamion z art. 107 § 3 k.k.s. Podobnie niezasadny jest zarzut pominięcia zamiaru osiągnięcia korzyści majątkowej. Zamiar ten, będący elementem strony podmiotowej, wymaga ustalenia faktycznej relacji sprawcy do korzyści i nie może opierać się wyłącznie na abstrakcyjnym założeniu, że działalność gospodarcza jest z natury nastawiona na zysk. Skoro materiał dowodowy nie pozwala ustalić, aby działalność związana z urządzeniami miała jakikolwiek wymiar dochodowy dla B. W., J. K. czy Ł. W., to nie istnieje empiryczna podstawa do przypisania im tak ukierunkowanego zamiaru. Podsumowując, podniesione w apelacji Prokuratora twierdzenia stanowią polemikę z prawidłowymi ustaleniami faktycznymi Sądu I instancji i opierają się na domniemaniach, niepopartych dowodami. Sąd Rejonowy, działając zgodnie z zasadą swobodnej oceny dowodów wyrażoną w art. 7 k.p.k. oraz regułą nullum crimen sine lege certa, zasadnie przyjął, że brak jest podstaw do zastosowania typów kwalifikowanych i ograniczył kwalifikację prawną czynów wszystkich oskarżonych do art. 107 § 1 k.k.s. Odmowa przyjęcia surowszej kwalifikacji nie stanowi zatem obrazy prawa materialnego. Z kolei zarzut oskarżyciela publicznego, w którym wskazuje on na rażącą niewspółmierność kary grzywny orzeczonej wobec B. W., nie zasługuje na uwzględnienie. Przypomnieć należy, że rażąca niewspółmierność kary zachodzi jedynie wtedy, gdy wymierzona kara pozostaje w oczywistej, wyraźnej i jaskrawej dysproporcji do stopnia winy i społecznej szkodliwości czynu, a więc gdy, oceniając ją przez pryzmat dyrektyw z art. 12 § 1 k.k.s. w zw. z art. 53 k.k., nie sposób zaakceptować jej w granicach sędziowskiego wymiaru kary. Nie każda możliwość wymierzenia kary surowszej uprawnia do ingerencji sądu odwoławczego, a konieczne jest stwierdzenie nieproporcjonalności „bijącej w oczy”. W niniejszej sprawie kara wymierzona oskarżonemu 200 stawek dziennych po 200 zł każda, mieści się w granicach zagrożenia ustawowego i została ukształtowana z pełnym poszanowaniem dyrektyw wymiaru kary. Sąd Rejonowy wskazał wyraźnie okoliczności łagodzące i obciążające, dokonując ich wyważenia w sposób niewykraczający poza granice swobodnego uznania sędziowskiego. Sąd meriti odwołał się w szczególności do zakresu działalności oskarżonego, stopnia jej udokumentowania oraz braku jakichkolwiek dowodów na osiągnięcie realnych korzyści majątkowych. Te ustalenia miały bezpośrednie znaczenie dla oceny stopnia społecznej szkodliwości czynu. Skoro nie wykazano, aby działalność oskarżonego przyniosła wymierne, powtarzalne korzyści finansowe ani aby miała ona charakter źródła jego utrzymania, to nie sposób oczekiwać wymierzenia represji o charakterze szczególnie surowym. Należy podkreślić, że w sprawach karnoskarbowych, w których brak jest udowodnionych ekonomicznych skutków czynu, Sąd Najwyższy wielokrotnie wskazywał, że kara grzywny w wymiarze umiarkowanym nie narusza dyrektyw z art. 12 § 1 k.k.s., o ile odzwierciedla stopień naganności zachowania oraz spełnia cele prewencji indywidualnej i ogólnej. Taki właśnie model wymiaru kary zastosował Sąd Rejonowy. Kara 200 stawek dziennych nie jest karą symboliczną ani znikomą; stanowi realną dolegliwość, biorąc pod uwagę wysokość stawki dziennej oraz rodzaj czynu, a jednocześnie pozostaje w zgodzie z zasadą proporcjonalności i indywidualizacji odpowiedzialności karnoskarbowej. Oskarżyciel publiczny nie wskazał żadnych nowych okoliczności, a apelacja sprowadza się do postulatu zaostrzenia kary z uwagi na sam fakt prowadzenia działalności nielegalnej. Tego rodzaju argument nie ma jednak charakteru relewantnego w kontekście art. 438 pkt 4 k.p.k., gdyż nie operuje kategorią rażącej niewspółmierności, lecz jedynie polemizuje z oceną Sądu I instancji. Tymczasem ingerencja sądu odwoławczego w wymiar kary jest dopuszczalna wyłącznie wówczas, gdy kara w sposób oczywisty nie odpowiada stopniowi winy i społecznej szkodliwości, a tego w niniejszej sprawie nie sposób stwierdzić. W konsekwencji brak jest jakichkolwiek podstaw do przyjęcia, że kara wymierzona B.W. jest rażąco niewspółmierna w rozumieniu art. 438 pkt 4 k.p.k. |
||
|
Wniosek |
||
|
1. Wniosek o zmianę orzeczenia w zakresie dotyczącym oskarżonego B. W. poprzez modyfikację opisu i kwalifikacji prawnej czynu ujętego w punkcie 1 sentencji wyroku, poprzez dodanie, że oskarżony uczynił sobie z tego działania stałe źródło dochodów, a także że działał w celu osiągnięcia korzyści majątkowej z organizowania zbiorowego uczestnictwa w grze hazardowej, oraz zakwalifikowanie przypisanego mu czynu z art. 107 § 3 k.k.s. przy zastosowaniu art. 107 § 1 k.k.s. w zw. z art. 9 § 3 k.k.s. przy zastosowaniu art. 37 § 1 pkt 2 k.k.s. 2. Wniosek o zmianę orzeczenia w zakresie dotyczącym oskarżonego J. K. poprzez modyfikację opisu i kwalifikacji prawnej czynu ujętego w punkcie 2 sentencji wyroku poprzez dodanie, że oskarżony uczynił sobie z tego działania stałe źródło dochodów, a także że działał w celu osiągnięcia korzyści majątkowej z organizowania zbiorowego uczestnictwa w grze hazardowej, oraz zakwalifikowanie przypisanego mu czynu z art. 107 § 3 k.k.s. przy zastosowaniu art. 107 § 1 k.k.s. w zw. z art. 18 § 3 k.k. 3. Wniosek o zmianę orzeczenia w zakresie dotyczącym oskarżonego Ł. W. poprzez modyfikację opisu i kwalifikacji prawnej czynu ujętego w punkcie 2 sentencji wyroku poprzez dodanie, że oskarżony uczynił sobie z tego działania stałe źródło dochodów, a także że działał w celu osiągnięcia korzyści majątkowej z organizowania zbiorowego uczestnictwa w grze hazardowej, oraz zakwalifikowanie przypisanego mu czynu z art. 107 § 3 k.k.s. przy zastosowaniu art. 107 § 1 k.k.s. w zw. z art. 18 § 3 k.k. 4. Wniosek o zmianę orzeczenia w zakresie kary wymierzonej B.W. za czyn ujęty w punkcie 1 sentencji wyroku – niezależnie od uwzględnienia bądź nieuwzględnienia zarzutu nr 1 apelacji – poprzez wymierzenie mu kary grzywny w wymiarze 700 stawek dziennych, ustalając wysokość każdej stawki na 450 złotych. |
☐ zasadny ☐ częściowo zasadny ☒ niezasadny |
|
|
Zwięźle o powodach uznania wniosku za zasadny, częściowo zasadny albo niezasadny. |
||
|
Wnioski apelacyjne Prokuratora dotyczące modyfikacji opisu i kwalifikacji prawnej czynów przypisanych oskarżonym B. W., J. K. oraz Ł. W. są niezasadne. Sąd I instancji dokonał prawidłowych ustaleń faktycznych oraz właściwej oceny zgromadzonego materiału dowodowego, co doprowadziło do trafnego określenia zarówno charakteru zachowań oskarżonych, jak i stopnia ich zawinienia. Ocena dowodów została przeprowadzona zgodnie z art. 7 k.p.k., w sposób wszechstronny i logiczny, a ustalone fakty nie dają podstaw do przyjęcia, że oskarżeni uczynili sobie z zarzucanej działalności stałe źródło dochodów, ani że działali w celu osiągnięcia korzyści majątkowej w zakresie wskazywanym przez skarżącego. Brak również dowodów pozwalających na przypisanie im działania kwalifikowanego, o którym mowa w art. 107 § 3 k.k.s. w zw. z właściwymi przepisami części ogólnej k.k.s. oraz art. 18 § 3 k.k., co wyklucza możliwość dokonania postulowanej przez Prokuratora modyfikacji. W świetle prawidłowo ustalonego stanu faktycznego oraz zgodnej z prawem kwalifikacji przyjętej przez Sąd I instancji, brak jest podstaw do ingerencji sądu odwoławczego w przedstawiony opis czynów i ich ocenę prawną. Skarżący nie wykazał naruszenia przepisów postępowania ani błędów w ustaleniach faktycznych, które mogłyby mieć wpływ na treść orzeczenia. Niezasadny pozostaje również wniosek dotyczący zmiany wymiaru kary orzeczonej wobec B. W. Wymierzona kara pozostaje adekwatna do ujawnionych okoliczności czynu, odpowiada stopniowi społecznej szkodliwości oraz zawinienia oskarżonego, a także uwzględnia jego właściwości i warunki osobiste. Sąd I instancji dokonał prawidłowej indywidualizacji kary, odnosząc się do wszystkich przesłanek z art. 53 k.k., a podniesiona przez Prokuratora argumentacja nie podważa trafności tego rozstrzygnięcia. Brak jest zatem przesłanek do wymierzenia oskarżonemu kary grzywny w wyższym wymiarze, wskazanym w apelacji. |
||
|
OKOLICZNOŚCI PODLEGAJĄCE UWZGLĘDNIENIU Z URZĘDU |
|
|
4.1. |
|
|
Zwięźle o powodach uwzględnienia okoliczności |
|
|
ROZSTRZYGNIĘCIE SĄDU ODWOŁAWCZEGO |
|
|
1.7. Utrzymanie w mocy wyroku sądu pierwszej instancji |
|
|
5.1.1. |
Przedmiot utrzymania w mocy |
|
Całość rozstrzygnięcia zaskarżonym wyrokiem Sądu Rejonowego w B. z dnia 27 maja 2025 roku w sprawie o sygnaturze akt IX K 174/21 |
|
|
Zwięźle o powodach utrzymania w mocy |
|
|
Sąd odwoławczy po przeprowadzeniu kontroli zaskarżonego wyroku doszedł do przekonania w sposób niebudzący wątpliwości, że wyrokowi temu nie można skutecznie postawić zarzutów opisanych w art. 438 pkt 1–4 k.p.k. (438 pkt 1, 2, 3, 4), a w sprawie nie zachodzą uchybienia wskazane w art. 439 § 1 k.p.k. W ocenie Sądu Okręgowego Sąd I instancji w sposób wnikliwy i wszechstronny rozważył wszystkie dowody i okoliczności ujawnione w toku rozprawy, na ich podstawie poczynił prawidłowe ustalenia faktyczne oraz należycie wykazał sprawstwo oskarżonych. Ocena materiału dowodowego dokonana została przez ten Sąd z uwzględnieniem reguł sformułowanych w art. 4 i 7 k.p.k., jest oceną wszechstronną i bezstronną, nie narusza granic oceny swobodnej, jest zgodna z zasadami wiedzy i doświadczenia życiowego oraz nie zawiera błędów faktycznych lub logicznych. W tej sytuacji kontrola odwoławcza uzasadnia stwierdzenie, że zaskarżony wyrok znajduje pełne oparcie w prawidłowo dokonanej ocenie całokształtu materiału dowodowego zgromadzonego i ujawnionego w postępowaniu i nie ma podstaw do zdyskwalifikowania zaskarżonego rozstrzygnięcia w zakresie ustalonego stanu faktycznego, oceny dowodów i kwalifikacji prawnej, a także wymiaru kary. |
|
|
1.8. Zmiana wyroku sądu pierwszej instancji |
|
|
5.2.1. |
Przedmiot i zakres zmiany |
|
Zwięźle o powodach zmiany |
|
|
1.9. Uchylenie wyroku sądu pierwszej instancji |
|||
|
1.1.7. Przyczyna, zakres i podstawa prawna uchylenia |
|||
|
5.3.1.1.1. |
|||
|
Zwięźle o powodach uchylenia |
|||
|
5.3.1.2.1. |
Konieczność przeprowadzenia na nowo przewodu w całości |
||
|
Zwięźle o powodach uchylenia |
|||
|
5.3.1.3.1. |
Konieczność umorzenia postępowania |
||
|
Zwięźle o powodach uchylenia i umorzenia ze wskazaniem szczególnej podstawy prawnej umorzenia |
|||
|
5.3.1.4.1. |
|||
|
Zwięźle o powodach uchylenia |
|||
|
1.1.8. Zapatrywania prawne i wskazania co do dalszego postępowania |
|||
|
1.10. Inne rozstrzygnięcia zawarte w wyroku |
|||
|
Punkt rozstrzygnięcia z wyroku |
Przytoczyć okoliczności |
||
|
Koszty Procesu |
|||
|
Punkt rozstrzygnięcia z wyroku |
Przytoczyć okoliczności |
|
2. |
Wobec niezasadności apelacji obrońcy oskarżonego B. W., zgodnie z treścią art. 636 § 1 k.p.k., został on zobowiązany do poniesienia kosztów procesu za postępowanie odwoławcze. Oskarżonemu wymierzono opłatę w wysokości 4000 złotych za II instancję, ustaloną zgodnie z art. 3 ust. 1 ustawy o opłatach w sprawach karnych. Ponadto obciążono go wydatkami poniesionymi przez Skarb Państwa w postępowaniu odwoławczym w łącznej kwocie 26,67 złotych, na którą składa się 20 złotych za uzyskanie aktualnej karty karnej oraz 1/3 pozostałych wydatków przypadających na tego oskarżonego. Natomiast w zakresie dotyczącym oskarżonych J. K. K. i Ł. W. W., wobec niezasadności apelacji wniesionej wyłącznie przez oskarżyciela publicznego, zgodnie z art. 636 § 1 k.p.k., kosztami procesu za postępowanie odwoławcze obciążono Skarb Państwa. |
|
PODPIS |
|
1.11. Granice zaskarżenia |
|||||
|
Kolejny numer załącznika |
1 |
||||
|
Podmiot wnoszący apelację |
obrońca oskarżonego B. W. |
||||
|
Rozstrzygnięcie, brak rozstrzygnięcia albo ustalenie, którego dotyczy apelacja |
Wyrok Sądu Rejonowego w B. z dnia 27.05.2025 r., sygn. akt IX K 174/21 |
||||
|
1.3.1. Kierunek i zakres zaskarżenia |
|||||
|
☒ na korzyść ☐ na niekorzyść |
☒ w całości |
||||
|
☐ w części |
☐ |
co do winy |
|||
|
☐ |
co do kary |
||||
|
☐ |
co do środka karnego lub innego rozstrzygnięcia albo ustalenia |
||||
|
1.3.2. Podniesione zarzuty |
|||||
|
Zaznaczyć zarzuty wskazane przez strony w apelacji |
|||||
|
☒ |
art. 438 pkt 1 k.p.k. – obraza przepisów prawa materialnego w zakresie kwalifikacji prawnej czynu przypisanego oskarżonemu |
||||
|
☐ |
art. 438 pkt 1a k.p.k. – obraza przepisów prawa materialnego w innym wypadku niż wskazany |
||||
|
☒ |
art. 438 pkt 2 k.p.k. – obraza przepisów postępowania, jeżeli mogła ona mieć wpływ na treść orzeczenia |
||||
|
☒ |
art. 438 pkt 3 k.p.k. – błąd w ustaleniach faktycznych przyjętych za podstawę orzeczenia, |
||||
|
☒ |
art. 438 pkt 4 k.p.k. – rażąca niewspółmierność kary, środka karnego, nawiązki lub niesłusznego zastosowania albo niezastosowania środka zabezpieczającego, przepadku lub innego środka |
||||
|
☐ |
|||||
|
☐ |
brak zarzutów |
||||
|
1.4. Wnioski |
|||||
|
☒ |
uchylenie |
☒ |
zmiana |
||
|
1.12. Granice zaskarżenia |
|||||
|
Kolejny numer załącznika |
2 |
||||
|
Podmiot wnoszący apelację |
oskarżyciel publiczny - Prokurator Prokuratury Rejonowej w K. |
||||
|
Rozstrzygnięcie, brak rozstrzygnięcia albo ustalenie, którego dotyczy apelacja |
Wyrok Sądu Rejonowego w B. z dnia 27.05.2025 r., sygn. akt IX K 174/21 |
||||
|
1.3.1. Kierunek i zakres zaskarżenia |
|||||
|
☐ na korzyść ☒ na niekorzyść |
☒ w całości |
||||
|
☐ w części |
☐ |
co do winy |
|||
|
☐ |
co do kary |
||||
|
☐ |
co do środka karnego lub innego rozstrzygnięcia albo ustalenia |
||||
|
1.3.2. Podniesione zarzuty |
|||||
|
Zaznaczyć zarzuty wskazane przez strony w apelacji |
|||||
|
☒ |
art. 438 pkt 1 k.p.k. – obraza przepisów prawa materialnego w zakresie kwalifikacji prawnej czynu przypisanego oskarżonemu |
||||
|
☐ |
art. 438 pkt 1a k.p.k. – obraza przepisów prawa materialnego w innym wypadku niż wskazany |
||||
|
☐ |
art. 438 pkt 2 k.p.k. – obraza przepisów postępowania, jeżeli mogła ona mieć wpływ na treść orzeczenia |
||||
|
☐ |
art. 438 pkt 3 k.p.k. – błąd w ustaleniach faktycznych przyjętych za podstawę orzeczenia, |
||||
|
☒ |
art. 438 pkt 4 k.p.k. – rażąca niewspółmierność kary, środka karnego, nawiązki lub niesłusznego zastosowania albo niezastosowania środka zabezpieczającego, przepadku lub innego środka |
||||
|
☐ |
|||||
|
☐ |
brak zarzutów |
||||
|
1.4. Wnioski |
|||||
|
☐ |
uchylenie |
☒ |
zmiana |
||
Podmiot udostępniający informację: Sąd Okręgowy w Bydgoszczy
Osoba, która wytworzyła informację: sędzia Sądu Okręgowego Krzysztof Dadełło, Sądu Okręgowego Stefan Pietrzak , sędzia Sądu Okręgowego Małgorzata Lessnau-Sieradzka
Data wytworzenia informacji: